Skip to Content

e.kai.pl

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 5 godzin 36 min. temu

Wieruszów: 10. rocznica ustanowienia Diecezjalnego Sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego Pięciorańskiego

pon., 22/04/2019 - 19:22
– Rozgłaszajcie z tego miejsca pod imieniem Pięciorańskiego Jezusa wielkość Bożego Miłosierdzia – mówił bp Stanisław Napierała, który przewodniczył Mszy św. z okazji 10. rocznicy ustanowienia Diecezjalnego Sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego Pięciorańskiego przy klasztorze ojców paulinów w Wieruszowie.

W homilii celebrans wskazywał treści, które przekazuje obraz Pana Jezusa Miłosiernego Pięciorańskiego znajdujący się w wieruszowskim sanktuarium. – Z tego obrazu jaśnieje w przedziwny sposób oblicze Pana Jezusa pełne dobroci, a równocześnie pełne cierpienia – zaznaczył kaznodzieja.

Podkreślał, że obraz przedstawia Jezusa jako Zbawiciela i Odkupiciela. – Zbawiciel to ten, który nas wyzwolił z niewoli zła oraz grzechu i otworzył nam niebo. Odkupiciel to cena, którą Zbawiciel daje, aby nas odkupić. Tą ceną jest krew Jezusa wylana na krzyżu – tłumaczył bp senior.

Zauważył, że obraz Jezusa Pięciorańskiego ukazuje rany jako znaki męki i śmierci, jako znaki miłości miłosiernej, jako znaki ceny, którą Pan Jezus złożył, aby zbawić człowieka. – Z tych mnóstwa ran, które zadano Panu Jezusowi w czasie Jego męki zachował pięć po zmartwychwstaniu, ranę otwartego boku i rany zadane gwoździami na rękach i nogach. To są rany na ciele po zmartwychwstaniu. To są rany chwalebne, one promieniują blaskiem i w tych ranach Jezus wstąpił do nieba – powiedział duchowny.

Zaznaczył, że wyniesienie tej świątyni do rangi sanktuarium łączy się z potrójnym zadaniem, aby Miłosierdzie Boże wielbić, głosić i je czynić.

Akcentował, że ojcowie paulini są powołani do tego, aby głosić Boże Miłosierdzie. – Rozgłaszajcie z tego miejsca pod imieniem Pięciorańskiego Jezusa wielkość Bożego Miłosierdzia – wskazywał hierarcha.

Zachęcał ojców paulinów i wiernych, aby Boże Miłosierdzie ukazywali poprzez swoje czyny wspierając bliźnich materialnie, ale przede wszystkim duchowo. – Miejcie wrażliwość na drugiego człowieka, na jego biedy materialne i duchowe. Ważne jest, aby wczuwać się w sytuację drugiego człowieka i chcieć dla niego tego, co byśmy chcieli, aby ludzie nam czynili. Czyńmy dobro, nie potępiajmy, nie osądzajmy. Tylko Bóg zna prawdę o człowieku i tylko Bóg jest sędzią, ale miłosiernym – mówił bp Napierała.

Wraz z pierwszym biskupem kaliskim Stanisławem Napierałą modlili się: o. Piotr Polek, kustosz sanktuarium, a zarazem proboszcz parafii pw. Zesłania Ducha Świętego i przeor klasztoru, paulini, kapłani z ks. prał. Henrykiem Orszulakiem, proboszczem parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Wieruszowie, halabardziści pełniący straż przy Jezusie Pięciorańskim oraz licznie zgromadzeni wierni.

Początki klasztoru oo. paulinów w Wieruszowie łączą się z osobą sędziego wieluńskiego Bernarda Wierusza, który w 1401 r. ufundował klasztor przy drewnianym kościółku pw. Świętego Ducha.

W 1612 r. klasztor i świątynię spotkała szczególnie dotkliwa klęska, kiedy pożar strawił zabudowania. Z pożaru ocalał obraz Miłosierdzia Bożego, który umieszczono w odbudowanym kościele w 1632 r. Kilka lat później prowincjał paulinów o. Andrzej Gotdanowski zlecił odrestaurowanie ikony, a uroczyste odsłonięcie obrazu zapoczątkowało szerzenie się lokalnego kultu, który wyrażał się m.in. poprzez powołanie w 1701 r. Bractwa Pięciorańskiego i żywą do dziś tradycją odpustów pięciorańskich.

W 1885 r. dla uświetnienia obrzędów Wielkiego Tygodnia zorganizowano grupę halabardzistów sprawujących wartę honorową przy grobie Pańskim. Tradycja ta przetrwała do dziś, a niezwykle barwni halabardziści uświetniają również inne uroczystości kościelne.

W 1983 r., po blisko 120 latach nieobecności, do kościoła pw. Ducha Świętego w Wieruszowie powrócili oo. paulini, którzy na mocy ukazu carskiego z 1864 r. musieli opuścić to miejsce.

18 kwietnia 2009 r. ówczesny biskup kaliski Stanisław Napierała podniósł kościół do rangi Diecezjalnego Sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego Pięciorańskiego. Jest to pierwsze sanktuarium w Polsce pod takim wezwaniem.

Galeria zdjęć (14 zdjęć)

Suków: rankiem przeszła tradycyjna procesja Emaus

pon., 22/04/2019 - 19:22
Mieszkańcy Sukowa – mężczyźni, młodzież, chłopcy, wyruszyli o poranku w Wielkanocny Poniedziałek w tradycyjnej – i bodaj jedynej na Kielecczyźnie, procesji Emaus, by uczcić Zmartwychwstałego Chrystusa. Tutejszy zwyczaj Emaus liczy ponad 70 lat. W wydarzeniu rokrocznie uczestniczy bp Marian Florczyk, który w sukowskiej parafii otrzymał sakrament chrztu i bierzmowania.

Procesja, która jest w Polsce bardzo rzadką tradycją, odbywała się po ulicach Sukowa i wioskach parafii. Wyruszyła o 6 rano spod kościoła, przy dźwięku dzwonów. Na czele jeden z mężczyzn niósł krzyż, drugi figurę Zmartwychwstałego. Procesja zatrzymywała się przy kapliczkach i przydrożnych krzyżach. Tam mieszkańcy wychodzili z domów, aby ucałować krzyż i oddać cześć Zmartwychwstałemu. Śpiewano pieśni wielkanocne. W sumie uczestnicy procesji przeszli ponad 8 kilometrów.

Tradycją tej procesji jest wyłącznie uczestnictwo mężczyzn, tak jak działo się na drodze do Emaus, gdy zmierzający tam uczniowie spotkali Zmartwychwstałego Jezusa.

Nazwa procesji – Emaus, nawiązuje do biblijnej miejscowości, do której w dniu zmartwychwstania zmierzał Jezus Chrystus. Suków jest jednym z niewielu miejsc, gdzie ten zwyczaj wciąż jest kultywowany. Pierwsza procesja odbyła się w 1948 roku, choć nawiązuje do o wiele starszego zwyczaju, była przekazywana w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Jak zapamiętano w Sukowie, nawiązywała ona do zakorzenionego w kulturze chłopskiej świątecznego objazdu pół furmankami.

Przy sukowskich rogatkach pobłogosławił wszystkich bp Marian Florczyk i razem z ks. Markiem Szymkieweczem, proboszczem w Sukowei, wprowadzili procesję do kościoła w Sukowie pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i św. Augustyna w Sukowie, gdzie była sprawowana Msza święta.

Niektórzy z uczestników brali udział w procesji więcej niż 40 razy, niektórzy szli w gronie najbliższych, wielopokoleniowo, np. dziadek, syn, ojciec. Sukowianie są do tej lokalnej tradycji bardzo przywiązani, traktują ją jako chlubę lokalną i nie chcą rozszerzyć obyczaju na sąsiednie parafie.

Tradycja Emaus w Sukowie sięga w czasy powojenne, gdy odbywały się tutaj misje jezuickie, połączone z modlitwami przebłagalnymi za grzechy i za tragiczne wydarzenia czasów wojny. Ponieważ pierwsza tego typu procesja odbyła się w świąteczny Poniedziałek 1948 r., nazwano ją Emaus – w nawiązaniu do nazwy biblijnej wsi, do której zmierzał Zmartwychwstały Chrystus.

Tradycja Emaus jest w Polsce już niezwykle rzadkim obyczajem, kontynuowana wyłączne na krakowskim Zwierzyńcu i w Wielkopolsce, a w diecezji kieleckiej – tylko w Sukowie.

Jak pisze etnograf z przełomu XIX i XX wieku, ks. Władysław Siarkowski, procesja na wzór Emaus miała także miejsce w Radomicach. Podobny obyczaj w typie procesji Emaus odnotowano w Czostkowie w powiecie włoszczowskim i w Chotowie, w gminie Krasocin.

Abp Dzięga: Szatan nie da nam odpocząć

pon., 22/04/2019 - 19:21
Wojna ideologiczna zaczęła się w raju, a szatan ma jeden cel. Chce walczyć z człowiekiem – mówił abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko-kamieński był gościem audycji katolickiej “Religia na fali” w Radiu Szczecin.

Hierarcha odpowiedziała na pytanie o to, czy Europa i Polska staje dziś na skraju wojny ideologicznej i czy mamy do czynienia z frontalnym atakiem na Kościół. – Szatan nie chce walczyć z Bogiem, bo wie, że nie jest w stanie z nim walczyć. Jest zainteresowany pozyskaniem każdej ludzkiej duszy – dodał arcybiskup.

Metropolita szczecińsko-kamieński przyznał, że “doświadczamy kolejnego etapu zmagania duchowego w dziejach świata”.

– Jest to zmaganie o każdą ludzką duszę. Szatan nie ustanie w tym zmaganiu. On nam nie da odpocząć. Co najwyżej będzie szukał innych metod. Zmieni metody i nam się będzie wydawało, że mamy więcej odpoczynku, a to już jest atak prowadzony z innej strony, subtelnie, ale często skutecznie. I żebyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy w stanie z nim po ludzku wygrać i dlatego modlimy się przez przyczynę Michała Archanioła, żeby pomógł nam, byśmy mocą Bożą w tej walce mogli być zwycięzcami – mówi abp Dzięga.

Metropolita dodaje, że “zawołanie Michała Archanioła „Któż jak Bóg” w dzisiejszych kontekstach językowych znaczyłoby tylko Bóg, tylko po Bożemu, tylko z Bogiem”.

Dzielmy paschalną radość zwłaszcza z najbardziej potrzebującymi

pon., 22/04/2019 - 16:55
Do czerpania pokoju i pogody ducha, będących darami Zmartwychwstałego, by dzielić się nimi z braćmi, zwłaszcza z tymi, którzy najbardziej potrzebują pocieszenia i nadziei zachęcił Ojciec Święty wiernych w rozważaniu przed odmawianą w Poniedziałek Wielkanocny modlitwą Regina Coeli.

Na wstępie papież zaznaczył, że zmartwychwstanie Chrystusa stanowi najbardziej wstrząsające wydarzenie w dziejach ludzkości, zaświadczające o zwycięstwie Bożej miłości nad grzechem i śmiercią i dające naszej nadziei na życie fundament tak solidny, jak skała. Przypomniał rolę kobiet, jako pierwszych świadków Zmartwychwstałego Pana. „My też jesteśmy wezwani, by Go spotkać osobiście i stać się Jego głosicielami i świadkami” – podkreślił Franciszek.

„On objawia się tym, którzy Go wzywają i miłują. Przede wszystkim w modlitwie, ale także w prostych radościach przeżywanych z wiarą i wdzięcznością. Możemy też odczuć Jego obecność dzieląc chwile serdeczności, gościnności, przyjaźni, podziwiania przyrody. Niech ten świąteczny dzień, w którym zwyczajowo cieszymy się odrobiną odpoczynku i bezinteresowności pomaga nam doświadczyć obecności Jezusa” – powiedział Ojciec Święty.

TradycjaDlaczego Śmigus-Dyngus?

Na zakończenie papież zachęcił czerpania pokoju i pogody ducha, będących darami Zmartwychwstałego, „by dzielić się nimi z braćmi, zwłaszcza z tymi, którzy najbardziej potrzebują pocieszenia i nadziei”.

Treść papieskiego przemówienia dostępna jest TUTAJ.

Abp Skworc: człowiek, który wierzy w Zmartwychwstałego, inaczej patrzy na życie

pon., 22/04/2019 - 16:54
W poniedziałkowy poranek metropolita katowicki abp Wiktor Skworc sprawował Eucharystię w klasztorze sióstr karmelitanek w Katowicach. Przypomniał, że „człowiek wierzący w Zmartwychwstałego, inaczej patrzy na swoje życie”. Metropolita katowicki podczas Eucharystii w klasztorze sióstr karmelitanek bosych zauważył, że liturgia najbliższych dni przypomina o spotkaniach zmartwychwstałego Jezusa z uczniami i kobietami. Przypomniał, że z tego czasu, który teraz przeżywamy płynie głęboka prawda dla ludzi wierzących. – W Dobrej Nowinie o zmartwychwstaniu Chrystusa jest także nasze zmartwychwstanie. Przez chrzest św. jesteśmy zanurzeni w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa – mówił.

– Chrzest i doświadczenie Ducha Świętego sprawiają, że mamy obowiązek głoszenia Dobrej Nowiny – powiedział odnosząc się do udzielenia podczas liturgii Wigilii Paschalnej chrztu świętego w katowickiej katedrze. Podkreślił, że ten moment był wyrazem konkretyzowania teologicznej myśli mówiącej właśnie o zanurzeniu w śmierci i zmartwychwstaniu przez chrzest.

Odniósł się także do niezwykłego charakteru miejsca, w którym celebrowano liturgię. – Miejsce, w którym się dziś znajdujemy jest szczególne. Karmel to miasto położone na górze. Obok niego nie można przechodzić obojętnie. Tu żyją kobiety poświęcone Bogu. Żyją według rad, które zostawił Chrystus tym, którzy bardziej chcą Go naśladować. Te rady ewangeliczne są właściwie skierowane do każdego z nas – powiedział.

Tradycja Dlaczego Śmigus-Dyngus?

Przypomniał, że fundamentem drogi prowadzącej za Zmartwychwstałym jest posłuszeństwo Bogu i Jego przykazaniom. Dodał, że zadanie wierzących jest także ubóstwo. – Nie jesteśmy na tej ziemi po to, aby gromadzić to, co materialne. Chodzi o to, byśmy gromadzili dobra duchowe – mówił. – Ubogie życie polega także na pewnym samoograniczeniu. Na powiedzeniu sobie: „Wystarczy. Wystarczy mi tego, co materialne”. Gromadźmy te skarby, które są ważne przed Bogiem – dodał po chwili.

Eucharystia w Poniedziałek Wielkanocny w klasztorze sióstr karmelitanek bosych jest już kilkuletnią tradycją. Sprawuje ją arcybiskup metropolita lub biskupi pomocniczy. Oprócz sióstr zakonnych uczestniczą w niej także wierni szczególnie związani z duchowością karmelitańską.

Do 290 wzrosła liczba ofiar po niedzielnych zamachach

pon., 22/04/2019 - 14:32
Do 290 osób zabitych i ponad 500 rannych wzrósł bilans po niedzielnej serii eksplozji w Sri Lance – poinformowała w poniedziałek rano lankijska policja. Do wybuchów doszło podczas Mszy św. w trzech kościołach oraz w kilku hotelach, w sumie w ośmiu miejscach w kraju. Najwięcej ofiar było w kościele św. Antoniego w stołecznym Kolombo. Stan wielu rannych nadal jest krytyczny.

Dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia ataków. Prawdopodobnie były to samobójcze zamachy islamskich fundamentalistów religijnych. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Katolicy stanowią około sześciu procent w liczącej około 20 milionów mieszkańców Sri Lance. Mająca 1,2 mln wyznawców wspólnota katolicka skupia się głównie wokół stołecznej archidiecezji Kolombo oraz w 11 dalszych diecezjach na terenie tego wyspiarskiego kraju. Mniej więcej połowa z nich żyje pośród większości syngaleskiej, a druga – wśród Tamilów stanowiących mniejszość społeczeństwa. Katolicy stanowią tylko 4 procent wśród 15 mln Syngalezów i ponad 15 procent wśród niemal 4 mln Tamilów.

Kościół katolicki jest jedną z nielicznych instytucji mających trwałe miejsce w obu grupach ludności, a tym samym może się przyczyniać do pojednania po krwawej wojnie domowej lat 1982-2009. Widocznym tego znakiem jest odbywana w sierpniu każdego roku pielgrzymka do Madhu, gdzie czczona jest licząca 400 lat figura Matki Bożej. W tych pielgrzymkach uczestniczy zazwyczaj kilkaset tysięcy osób, nie tylko katolicy i inni chrześcijanie, lecz także buddyści i hinduiści.

Tradycja Dlaczego Śmigus-Dyngus?

Podczas wizyty w Madhu w styczniu 2015 r. papież Franciszek kanonizował pierwszego świętego Sri Lanki, „apostoła Cejlonu”, o. Józefa Vaza (1651-1711). Ten pochodzący z Indii misjonarz głosił Ewangelię i pełnił posługę kapłańską na ówczesnym Cejlonie od 1686 r. aż do swej śmierci.

Pierwsi misjonarze chrześcijańscy przybyli na wyspy już w V wieku z Persji. Jednak systematyczne misje rozpoczęły się dopiero wraz z przybyciem Portugalczyków w XVI wieku i były prowadzone przez franciszkanów, jezuitów, dominikanów oraz augustianów. W czasach kolonizacji holenderskiej od XVII wieku religia katolicka została zabroniona, natomiast przywileje otrzymali kaznodzieje protestanccy.

W 1796 r. Brytyjczycy przywrócili wolność religijną i umożliwili misjonarzom zakonnym z różnych krajów europejskich dostęp na ówczesny Cejlon. W 1834 r. została utworzona pierwsza diecezja katolicka. Kościół szybko spotkał się z uznaniem w społeczeństwie, a to za sprawą szkół, szpitali i obiektów socjalnych, które są dostępne nie tylko dla katolików. Wrogo natomiast nastawieni są ekstremiści buddyjscy, którzy uważają, że Sri Lanka musi być krajem w pełni buddyjskim. Chrześcijanie od lat cierpią z powodu panującego wyobrażenia, że są religią zaszczepioną przez władców kolonialnych.

Katowice: świąteczna Eucharystia w katowickim Areszcie Śledczym

pon., 22/04/2019 - 14:04
W poniedziałek wielkanocny bp Adam Wodarczyk przewodniczył Eucharystii w Katowickim Areszcie Śledczym. Osadzonym mówił, że „razem ze zmartwychwstałym Chrystusem możemy stać się nowymi ludźmi”.

– Gdy przebywa się w miejscu, w którym człowiek normalnie nie chciałby się znaleźć, to potrzebuje słowa wsparcia i tego słowa, które przypomina, że nawet gdy się jakieś niedobre rzeczy w życiu wydarzyły, to zawsze jest szansa, zawsze jest nadzieja – mówił bp Wodarczyk. – Ci, którzy wierzą, to w wierze mogą znaleźć nadzieję, że ich życie może stać się lepsze – dodał.

W katowickim Areszcie Śledczym w drugi dzień świąt zarówno wielkanocnych, jak i Bożego narodzenia sprawowane są Eucharystie pod przewodnictwem biskupów. Tradycję tę zapoczątkował abp senior Damian Zimoń.

Słupsk: śniadanie wielkanocne dla ubogich

pon., 22/04/2019 - 11:19
Tu przy stole nie ma anonimowości, obcości, tu jesteśmy wszyscy braćmi, bo czyni nas nimi Chrystus – powiedział bp Krzysztof Zadarko na wstępnie śniadania wielkanocnego w Słupsku.

W Słupsku w Niedzielę Zmartwychwstania odbyło się śniadanie wielkanocne dla ubogich i samotnych. Do restauracji Młyn Słupski, zaprosił ich bp Krzysztof Zadarko i diecezjalna Caritas. Obecni byli także wiceprezydent miasta Marek Goliński, dyrektor Caritas ks. Tomasz Roda, słupscy proboszczowie.

Jak stwierdził na wstępie spotkania ks. Roda, ideą wielkanocnego śniadania Caritas są otwarte drzwi dla każdego człowieka. – Dziś gromadzi nas tu miłość do Chrystusa, którą możemy odwzajemnić nie tylko Bogu, ale i każdemu człowiekowi – powiedział.

Wartość kultywowania tradycji chrześcijańskich podkreślił także wiceprezydent. – Święto Zmartwychwstania Pańskiego to najstarsze święto chrześcijańskie i najważniejsze, dlatego tym bardzie powinniśmy być tutaj razem – powiedział Marek Goliński, składając zebranym życzenia.

Bp Zadarko przypomniał zebranym ewangeliczny opis pustego grobu Chrystusa, zdumienie uczniów na wieść o Nim, ukazującym się niektórym, aż do dnia Wniebowstąpienia. – Ten, który został ukrzyżowany i umarł, zmartwychwstał. Grób był pusty. Od tej pory tamtą radością dzielą się chrześcijanie na całym świecie. Taki jest sens poranka wielkanocnego – mówił biskup.

Podkreślił też sam fakt, że ludzi gromadzi posiłek: na kartach Ewangelii to przecież sam Jezus zasiada do stołu z apostołami po swoim Zmartwychwstaniu. – On jadł ze swoimi uczniami i innymi ludźmi, by przekonać ich, że nie jest zjawą, ale że Jego ciało jest ciałem prawdziwym.

Radość z tego faktu umocniła chrześcijan, którzy tym bardziej pewni siebie, tym mocniej zbudowani wiarą w swojego Mistrza i Zbawiciela, potrafili ponieść ją dalej, na cały świat.

Biskup podkreślił też znaczenie wyboru daty słupskiego śniadania wielkanocnego, które zorganizowano celowo – nie jak wcześniej kilka dni przed Wielkanocą – ale w sam wielkanocny poranek. Jak wyjaśnił, chodzi o to, by zaakcentować nie tyle wspólny posiłek, co powód spotkania – Zmartwychwstanie Pana.

Hierarcha docenił zaangażowanie wolontariuszy, a zwłaszcza właścicieli restauracji, którzy w świąteczny dzień odeszli od swoich stołów, by rodzinne świętowanie podarować tym, którzy nie mogli na nie liczyć. A także współpracę z ratuszem przy organizacji wydarzenia.

Składając życzenia powiedział, że stół jest miejscem, które łączy ludzi. – Tak jak Chrystus tworzy wspólnotę ze swoich uczniów, tak czyni i z nami, którzy tu przybyliśmy. Tu przy stole nie ma anonimowości, obcości. Tu jesteśmy wszyscy braćmi, bo czyni nas nimi Chrystus. Ten poranek jest po to, byśmy rozgrzali w naszych sercach nadzieję i stąd zanieśli ją innym – zakończył bp Zadarko.

Tego dnia śniadanie wielkanocne odbyło się także w Domu Miłosierdzia Bożego w Koszalinie. Gośćmi biskupa Edwarda Dajczaka byli tu ubodzy, samotni, starsi. Zanim zasiedli wspólnie do stołu, wzięli udział we Mszy św. sprawowanej w kaplicy Domu.

13 ofiar śmiertelnych zawalenia się kościoła w RPA

pon., 22/04/2019 - 10:28
We wschodnim regionie RPA zawalił się kościół; zginęło 13 osób, jest wielu rannych. Jak poinformowały lokalne media, do tragedii doszło w nocy podczas nabożeństwa Wielkiego Czwartku w świątyni wspólnoty zielonoświątkowej w mieście Dlangubo koło Durbanu. „To był tragiczny początek Świąt Wielkanocnych”, poinformowało państwowe radio SABC.

Jak wynika z tych informacji, jedna ze ścian kościoła załamała się i obsunęła do wnętrza świątyni. Badane są przyczyny katastrofy. Rzecznik ekipy ratunkowej twierdzi, że winne są temu obfite opady deszczu oraz burza.

Władze prowincji liczą na szybkie wyjaśnienie sprawy przez policję. „Tej niepotrzebnej śmierci tylu osób można było zapobiec, gdyby podjęto odpowiednie kroki”, stwierdził rzecznik władz regionalnych. Rządzący w RPA Afrykański Kongres Narodowy (ANC) oświadczył, że była to „nagła i niepotrzebna tragedia”.

Brakuje funduszy na utrzymanie paryskich kościołów?

pon., 22/04/2019 - 10:09
Po tragicznym pożarze katedry Notre-Dame w Paryżu, głos zabierają kolejni duchowni i opiekunowie paryskich kościołów, którzy alarmują o niedostatecznej pomocy ze strony władz miasta i braku dostatecznej opieki nad zabytkowymi świątyniami.

Choć wspólny komunikat paryskiego merostwa i archidiecezji, wydany 18 kwietnia, podkreślał duże znaczenie świątyń katolickich w przestrzeni miejskiej, w tym samym czasie pojawiały się głosy upominające się o środki i zaangażowanie niezbędne do utrzymania i remontów świątyń. Zaledwie kilka dni wcześniej proboszcz parafii świętych Ludwika i Pawła w paryskiej dzielnicy Marais ks. Pierre Vivarès, przypominał w mediach, że miasto przeznacza na kościoły zbyt mało środków.

“Jesteśmy bardzo spóźnieni. Rozdział Kościoła od państwa miał miejsce w 1905 r. (…) A dopiero na początku lat 70. zaczęto mówić o tym, że być może należałoby zacząć coś robić. Jednak nie odblokowano odpowiednich środków (…) Anne Hidalgo przegłosowała 70 mln euro rocznie na wsparcie kościołów, to jest 10 mln rocznie, czyli nic” – mówił kapłan na antenie Francetvinfo.fr.

Krytycznie o decyzjach władz miasta wypowiada się także historyk sztuki Jérôme Delaplanche, który w wypowiedzi dla portalu 20minutes.fr mówił, że “kościoły Paryża nie są konserwowane, zawalają się”.

Jak wyjaśnia francuski dziennik “Le Figaro”, na mocy rozdziału Kościoła od państwa we Francji, we władaniu władz Paryża pozostaje 96 miejsc kultu, w tym 85 kościołów katolickich, spośród których 43 są sklasyfikowane jako zabytki i na utrzymanie których mogą być przydzielone subwencje państwowe. W 2014 r. Anne Hidalgo zatwierdziła plan odbudowy zabytków na lata 2015-2020, którego budżet opiewa na 80 mln, co – jak wyjaśniają władze miasta i archidiecezji – jest dużą kwotą w porównaniu z przeszłością. W jej pozyskaniu pomogła zresztą powołana z inicjatywy diecezji paryskiej fundacja Avenir du Patrimoine à Paris.

Tradycja Dlaczego Śmigus-Dyngus?

Oprócz środków z funduszy miejskich, na renowację paryskich kościołów przeznaczono także 11 mln euro z budżetu państwa i co najmniej drugie tyle z tytułu mecenatów. Jak podkreślają specjaliści i opiekunowie świątyń, te kwoty, to stanowczo za mało. Według francuskiego Obserwatorium Dziedzictwa Religijnego, potrzeba pilnie co najmniej 500 mln euro, by ratować niszczejące zabytki, tym bardziej, że wiele z nich budowano bądź restaurowano w XIX w. przy użyciu złej jakości materiałów, które wymagają natychmiastowej wymiany.

Jak mówi w rozmowie z “Le Figaro” Claire Danielli z tegoż Obserwatorium, prace remontowe w paryskich kościołach często ograniczają się jedynie do zewnętrznej części budowli i przypominają “naklejanie plastra” na najcenniejsze zabytki architektury.

“Te kościoły są pierwszymi muzeami Paryża, do których wejście jest darmowe. Zadowalamy się zewnętrzną renowacją, w celach wizualnych, dla turystów. Tymczasem cześć problemów wiąże się z wilgocią albo zadaszeniem” – wylicza. Alarmuje też, że w stolicy Francji brakuje również kompetentnych ekspertów do kierowania pracami remontowymi w poszczególnych kościołach.

W związku z brakami finansowymi, coraz częściej poszukuje się prywatnych sponsorów i alternatywnych sposobów finansowania niezbędnych remontów. Przykładem jest inicjatywa przeprowadzona w paryskim kościele Saint-Germain-des-Prés: aby odnowić zabytkowy sufit, pokryty malunkami przedstawiającymi rozgwieżdżone sklepienie, parafia zaproponowała turystom, że każdy z nich może wykupić sobie jedną z gwiazd, składając darowiznę na jej odrestaurowanie.

Rektor UPJPII: uczelnie kościelne realizują misję ewangelizacyjną Kościoła

pon., 22/04/2019 - 09:47
Tradycyjnie, rektor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie skierował w Poniedziałek Wielkanocny list do wiernych archidiecezji krakowskiej. – Chrześcijanin winien świadectwem życia i słowem uczestniczyć w powierzonej Kościołowi misji ewangelizacji. W szczególny sposób w zadaniu tym uczestniczą uczelnie kościelne – napisał ks. prof. Wojciech Zyzak.

Na wstępie rektor, przytaczając słowa z Ewangelii św. Mateusza: „Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom!”, zauważył, że są one wezwaniem dla Kościoła wszystkich czasów do odważnego i radosnego głoszenia Dobrej Nowiny. – Każdy z nas jako chrześcijanin winien świadectwem życia i słowem uczestniczyć w powierzonej Kościołowi misji ewangelizacji. W szczególny sposób w zadaniu tym uczestniczą uczelnie kościelne – podkreślił.

Zaznaczył przy tym, że Kościół tworzy dwa rodzaje szkół wyższych – kościelne, które są „ściśle związane ze zgłębianiem i przekazywaniem prawd objawienia” i których jedynym reprezentantem w Polsce jest właśnie Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie i katolickie, których zadaniem jest „spotkanie między niezgłębionym bogactwem zbawczego orędzia Ewangelii a licznymi i rozległymi dziedzinami wiedzy” i które w Polsce reprezentuje Katolicki Uniwersytet Lubelski.

Wskazał, że krakowska uczelnia „obchodzi swój jubileusz pierwszego dziesięciolecia działalności” i że jest to moment stanowiący okazję do spojrzenia z wdzięcznością na minione lata. Podziękował m.in. za utworzenie w 1397 r. Wydziału Teologicznego w Akademii Krakowskiej, będącego przedmiotem szczególnej troski arcybiskupa Karola Wojtyły, a później papieża Jana Pawła II, który 8 grudnia 1981 r. ustanowił Papieską Akademię Teologiczną w Krakowie.

Ks. prof. Zyzak przypomniał, że papież Polak czuwał zawsze nad rozwojem tej uczelni, co po śmierci Ojca Świętego, dla uczczenia jego osoby, doprowadziło do podjęcia starań o przekształcenie PAT w Papieski Uniwersytet Jana Pawła II. Stało się to 19 czerwca 2009 r. decyzją Kongregacji Edukacji Katolickiej.

Jak wymienił, w ciągu tych 10 lat uniwersytet przeżył wiele doniosłych wydarzeń, m.in. związanych z obecnością w życiu uczelni Benedykta XVI i Franciszka oraz innych wybitnych przedstawicieli Kościoła, kultury i nauki. – Przede wszystkim jednak towarzyszyliśmy tysiącom studentów i doktorantów w ich drodze intelektualnego i duchowego dojrzewania, które zawsze wpisuje się w proces nowej ewangelizacji – uwypuklił.

Rektor UPJPII podziękował też za każde wsparcie krakowskiej uczelni oraz zapewnił o tym, że będzie ona wciąż podejmować „wzmożone wysiłki naszej Uczelni na rzecz ewangelizacji”. – Pragnę życzyć, by głęboka wiara w Chrystusa, „zwycięzcę śmierci, piekła i szatana”, pomagała stale powtarzać za psalmistą: „ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język”, uzdalniając do skutecznego przekazywania światu radości Ewangelii – zakończył swój list ks. prof. Wojciech Zyzak.

Zbierana dzisiaj w kościołach składka tradycyjnie zostanie przeznaczona na potrzeby Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Trwa Oktawa Wielkiej Nocy

pon., 22/04/2019 - 07:00
Cud Zmartwychwstania „nie mieści się” w jednym dniu, dlatego też Kościół obchodzi Oktawę Wielkiej Nocy – przez osiem dni bez przerwy wciąż powtarza się tę samą prawdę, że Chrystus Zmartwychwstał.

Nazwa “oktawa” pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego liczbę osiem. Ta wielkanocna jest weselem z wydarzeń przeżywanych podczas Triduum Paschalnego. To osiem dni świętowania Kościoła, które później przedłuża się aż do Pięćdziesiątnicy.

Zwyczaj przedłużania najważniejszych świąt chrześcijańskich na oktawę jest bardzo dawny. Nie znamy dokładnej daty powstania oktawy Paschy. Jednak wspomina o niej w już IV stuleciu Asteriusz Sofista z Kapadocji. Kościół chce w ten sposób podkreślić rangę i ważność uroczystości.

Oprócz Wielkanocy w Kościele obchodzi się również oktawę Narodzenia Pańskiego.

Osiem dni, jak jeden dzień

Dni oktawy Wielkanocy mają, podobnie jak Niedziela Zmartwychwstania, rangę uroczystości. Okres ośmiu dni traktowany jest jak jeden dzień, jako jedna uroczystość. Dlatego w oktawie Wielkanocy nie obowiązuje piątkowy post.

W te dni codziennie śpiewamy “Gloria” i wielkanocną sekwencję „Niech w święto radosne”. Na Mszach świętych czytane są także perykopy o spotkaniach Zmartwychwstałego, m.in. z Marią Magdaleną, z uczniami idącymi do Emaus, z uczniami nad jeziorem Genezaret.

Teksty mszalne wyjaśniają tez znaczenie sakramentu chrztu. W dawnych wiekach był to bowiem czas tzw. katechezy mistagogicznej dla ochrzczonych w Święta Paschalne. Miała ona na celu wprowadzić ich w tajemnicę obecności Chrystusa we wspólnocie wierzących.

Urbi et OrbiOrędzie Wielkanocne „Urbi et orbi”

Ostatnim dniem oktawy jest Biała Niedziela. Niegdyś w ten dzień neofici ochrzczeni podczas rzymskiej Wigilii Paschalnej, odziani w białe szaty podarowane im przez gminę chrześcijańską, szli w procesji do kościoła św. Pankracego, by tam uczestniczyć w Mszy.

Święty Jan Paweł II ustanowił tę niedzielę świętem Miłosierdzia Bożego. Orędowniczką tego była św. Faustyna Kowalska.

Dlaczego Śmigus-Dyngus?

pon., 22/04/2019 - 06:04
Mimo, iż Śmigus i Dyngus to dwa odrębne obyczaje ich nazwy połączyły się, ponieważ były praktykowane jednego dnia – w Poniedziałek Wielkanocny, czyli drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Dyngusem nazywano datek dawany przez gospodynie mężczyznom chodzącym w Poniedziałek Wielkanocny po domach, składającym życzenia świąteczne i wygłaszającym oracje i wiersze o męce Pańskiej, czy też komiczne parodie. W zamian za to otrzymywali jajka, wędliny i pieczywo.

Śmigus z kolei to obyczaj polewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Stąd też nazwa “lany poniedziałek”. Zwyczaj prawdopodobnie ma korzenie pogańskie i wiąże się z radością po odejściu zimy oraz z obrzędami mającymi zapewnić urodzaj i płodność.

Chrześcijaństwo dodało do tego oczyszczającą symbolikę wody, a także tradycję, zgodnie z którą oblewanie wodą jest pamiątką rozpędzania tłumów, które gromadziły się w poniedziałek, rozmawiając o zmartwychwstaniu Chrystusa.

rozmowaPrymas Polski: każdy ma swoją drogę do pustego grobu

W Poniedziałek Wielkanocny gospodarze o świcie wychodzili w pola i kropili je wodą święconą, żegnali się przy tym znakiem krzyża i wbijali w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową, co miało zapewnić urodzaj i uchronić plony przed gradobiciem. Pola objeżdżano w procesji konnej.

Wodą oblewano jednak przede wszystkim młode dziewczęta. Nieoblana panna była zdenerwowana i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów.

Rektor KUL na Wielkanoc: Zmartwychwstały Chrystus ostoją naszej nadziei

pon., 22/04/2019 - 05:03
Nadzieja jest potrzebna człowiekowi, by mógł on żyć pełnią życia – czytamy w liście rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II ks. prof. dr. hab. Antoniego Dębińskiego na Wielkanoc 2019. List jest przeznaczony do odczytania w kościołach w drugi dzień Świąt Wielkanocnych.

„Zmartwychwstanie Chrystusa jest fundamentem, stoi w centrum naszej wiary i naszej nadziei. Ufamy, że nasz Pan nie pozostawił nas samym sobie, ale idzie z nami i wskazuje nam pewną drogę ku Bogu Ojcu. On także posyła nas z radosnym i pełnym otuchy orędziem do naszych sióstr i braci. Posyła nas, by dzielić się nadzieją ze wszystkimi ludźmi, zwłaszcza z tymi, którzy ją utracili” – pisze w liście na Wielkanoc ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński.

Składając świąteczne życzenia, rektor KUL przytacza słowa św. Pawła, w których zawarte jest przesłanie nadziei: „Bóg, dawca nadziei, niech wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście mocą Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję” (Rz 15,13).

Rektor podkreśla, że to wielkanocne życzenie jest potrzebne ludziom wszystkich czasów, również nam współczesnym. „Dziś bowiem tak łatwo odebrać człowiekowi nadzieję. Wielu ją utraciło wskutek różnego rodzaju trudności, rozczarowań i zawiedzionych oczekiwań. Dla wielu powodem jej utraty stało się doświadczenie nieprawości, kolejnych odsłon słabości i grzechu, także ludzi Kościoła. Rodzi to pesymizm, lęk, rozpacz, ucieczkę w złudzenia. Z drugiej strony jesteśmy świadkami „taniego” optymizmu, utopii i technik niosących wprawdzie chwilowe pocieszenie i uspokojenie sumień, ale dalekich od prawdziwej nadziei. Dać ją bowiem może tylko Chrystus. Jego zwycięstwo nad śmiercią, piekłem i szatanem. Dlatego powinniśmy głosić radość Jego zmartwychwstania, będącego źródłem nadziei” – czytamy w liście.

Rektor KUL podkreśla, że w perspektywie chrześcijańskiej nadziei lepiej dostrzegamy, że nic na ziemi nie jest ostateczne, kompletne, skończone. „Człowiek, który żyje nadzieją, odnajduje prawdziwy dynamizm dla swojego życia; ona nie pozwala mu ustać w drodze, nie pozwala pogrążyć się w bezczynności, nie pozwala ulegać frustracji” – czytamy w liście. Przywołuje on m.in. słowa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, że „tylko ludzie silni nadzieją są zdolni przetrwać wszelkie trudności” oraz wskazuje, że nadzieja jest potrzebna człowiekowi, by mógł on żyć pełnią życia. „Od Jezusa zmartwychwstałego możemy czerpać odwagę, by w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, gospodarczym, politycznym angażować się w szukanie „tego, co w górze”, pamiętając o Chrystusowej obietnicy: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20)” – podkreśla ks. prof. Dębiński.

W kontekście nadziei pisze też o Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, który po obchodach stulecia swego istnienia, wchodzi w drugie stulecie działalności. „Uczelnia nasza, tak jak dzieli obawy i lęki ludzi współczesnych, tak też dzieli nadzieje Kościoła i narodu, by nie ulec pokusie frustracji i bierności” – czytamy w liście.

rozmowa Prymas Polski: każdy ma swoją drogę do pustego grobu Ks. prof. Dębiński w imieniu KUL wyraża pragnienie, „aby przemiany umożliwiły rozwój badań, które pozwolą na kultywowanie narodowego i chrześcijańskiego dziedzictwa oraz formułowanie diagnoz i terapii niezbędnych wobec zagrożeń cywilizacyjnych, ujawniających się w wymiarze globalnym”.

Podkreśla, że KUL chce „bronić integralnej prawdy o człowieku i prowadzić badania humanistyczno-społeczne, ugruntowane na trwałym fundamencie filozofii greckiej, prawa rzymskiego i etyki chrześcijańskiej”. Przypomina też patrona uczelni św. Jana Pawła II i powtarzane przez niego za Chrystusem słowa „Nie lękajcie się”. Na zakończenie dziękuje wszystkim za życzliwość okazywaną uczelni oraz za modlitwę i wsparcie.

Treść listu dostępna jest TUTAJ.

Bułgaria czeka na Franciszka

pon., 22/04/2019 - 03:00
Bułgarscy katolicy czują się zaszczyceni i dumni, że papież w ciągu niespełna 20 lat po raz drugi odwiedza ich kraj – zaznacza bp Christo Projkow, przewodniczący Międzyobrządkowej Konferencji Biskupów Bułgarii. Franciszek w dniach 5-7 maja udaje się z wizytą apostolską do Bułgarii i Macedonii, krajów, w których prawosławni przeważają i w których katolicy są niewielką mniejszością. Papież przybędzie do dwóch państw bałkańskich na zaproszenie „najwyższych władz państwowych i Kościoła katolickiego”. W zaproszeniu nie ma jednak wzmianki o Kościele prawosławnym. Hasłem bułgarskiej pielgrzymki są słowa: „Pacem in terris” – „Pokój na świecie”, nawiązującym do encykliki św. Jana XXIII pod tym samym tytułem. W Macedonii zaledwie dziesięciogodzinnemu pobytowi Ojca Świętego będzie przewodzić werset z Ewangelii św. Łukasza: „Nie bój się, mała trzódko”.

Po przylocie 5 maja do Sofii Franciszek złoży wizytę kurtuazyjną prezydentowi republiki Rumenowi Radewowi w Pałacu Prezydenckim. Potem spotka się z przedstawicielami władz, społeczeństwa obywatelskiego i z korpusem dyplomatycznym na placu Atanasa Burowa. Stamtąd uda się na spotkanie z patriarchą Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego Neofitem i członkami Świętego Synodu w Pałacu Świętego Synodu. Po nim Franciszek będzie się prywatnie modlił przed tronem świętych Cyryla i Metodego w patriarchalnej katedrze św. Aleksandra Newskiego i na placu św. Aleksandra Newskiego odmówi niedzielną modlitwę „Anioł Pański”. Po południu odprawi dla 6 tys. bułgarskich katolików Mszę św. na placu Księcia Aleksandra I Battenberga.

W poniedziałek, 6 maja, wczesnym rankiem planowana jest wizyta papieża w obozie dla uchodźców znajdującym się niedaleko sofijskiego lotniska. Po niej Franciszek helikopterem uda się do położonego niedaleko Płowdiwu miasteczka Rakowski, gdzie odprawi Mszę św., w trakcie której udzieli pierwszej komunii św. ponad 250 dzieciom z całej Bułgarii w kościele Najświętszego Serca Jezusowego. Potem zje obiad z biskupami Bułgarii w klasztorze Sióstr Franciszkanek Misjonarek. Po krótkim odpoczynku spotka się ze wspólnotą katolicką w kościele św. Michała Archanioła w Rakowskim. Stamtąd wróci do Sofii, gdzie na placu Niepodległości odmówi modlitwę o pokój w obecności przedstawicieli różnych wyznań religijnych Bułgarii. Po niej z sofijskiego lotniska odleci do Skopja.

Śladami św. Jana XXIII

Bp Christo Projkow, zwierzchnik liczącej ok. 10 tys. wiernych diecezji obrządku bizantyjsko-słowiańskiego, przypomina, że episkopat Bułgarii zaprosił papieża bezpośrednio po jego wyborze. – Nie był to oczywiście argument rozstrzygający. Zadecydował styl pontyfikatu Franciszka, dla którego jednym z priorytetów jest dowartościowanie peryferii społeczeństw i Kościoła. Bułgaria jest też na południu jednym z wrót Europy i pierwszym krajem chrześcijańskim naszego kontynentu. Po Gruzji jesteśmy wraz z Macedonią drugim krajem prawosławnym, który nawiedza Ojciec Święty w czasie swego pontyfikatu – podkreśla biskup.

Zwraca uwagę, że mimo doświadczenia wizyty Jana Pawła II w 2002 r. pielgrzymka Franciszka to wielkie wydarzenie nie tylko dla bułgarskich katolików, ale wszystkich 7 mln mieszkańców kraju. – Wyrosło nowe pokolenie, które zobaczy po raz pierwszy papieża. Wszyscy katolicy z niecierpliwością i entuzjazmem oczekują Franciszka – mówi bp Projkow. I dodaje: – Papież przyjeżdża, aby nas poznać i przez chwilę dzielić z nami nasze życie. Wizyta pokazuje, że Kościół powszechny pamięta o małej trzódce bułgarskich katolików. Za przygotowanie papieskiej pielgrzymki odpowiedzialna jest – obok władz państwowych – Międzyobrządkowa Konferencja Biskupów, którą tworzą wraz z bp. Projkowem: bp Georgi Jowczew – ordynariusz diecezji sofijsko-płowdiwskiej, i bp Petko Christow – ordynariusz diecezji nikopolskiej, oraz grupa świeckich, zakonnic i kapłanów w ścisłej współpracy z nuncjuszem apostolskim w Bułgarii i Macedonii abp. Anselmo Guido Pecorarim. Bp Projkow zapewnia, że w spotkaniach z papieżem w Sofii i Rakowskim będzie się starała wziąć udział jak największa liczba katolików obu obrządków, których w sumie jest ok. 60 tys.

Hasło pielgrzymki „Pacem in terris” – „Pokój na świecie”, nawiązuje do encykliki św. Jana XXIII pod tym samym tytułem. – Pielgrzymka papieża Franciszka odbywa się też śladami świętego papieża Roncallego, który w latach 1925-1935 był najpierw oficjałem, a potem wizytatorem apostolskim w Bułgarii. Na pewno ubogie i skromne życie Jana XXIII inspiruje pontyfikat papieża Bergoglio, który również kładzie mocny akcent na ekumenizm, przede wszystkim dialog z Kościołem prawosławnym. Św. Jan Paweł II także podkreślał, że udając się do Bułgarii, pragnie pójść śladami swojego poprzednika – przypomina bp Projkow. Zwraca też uwagę, że Franciszek kładzie szczególny akcent na kwestię pokoju i wskazuje, że ostatnio był w krajach arabskich – Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Maroku, gdzie mówił o braterstwie między chrześcijanami i muzułmanami. Przypomina, że w odróżnieniu od innych krajów bałkańskich, a szczególnie byłej Jugosławii, Bułgaria odeszła od komunizmu bez wstrząsów i konfliktów zbrojnych. – Z małej Bułgarii papież skieruje przesłanie porozumienia, tolerancji i pokoju do całego świata – podkreśla bp Projkow.

Sri Lanka Krwawe zamachy na kościoły i hotele Sri Lanki

Logo wizyty przedstawia kulę ziemską opasaną bułgarską flagą, z wyróżnionym regionem bałkańskim, w którego centrum znajduje się zarys granic Bułgarii. Kula ziemska jest umieszczona na białym tle i podtrzymywana w „dłoniach Boga”, w kolorze żółtym. Biało-żółte kolory są barwami papieskimi. Wokół umieszczono hasło pielgrzymki w języku bułgarskim i łacińskim: „Pacem in terris”.

W ramach przygotowań do pielgrzymki we wszystkich świątyniach Bułgarii po Mszach św. odmawiana jest specjalna modlitwa w jej intencji. Od sofijskich katolików Franciszek otrzyma w darze kopię bardzo bliskiej papieżowi Roncallemu ikony Matki Bożej Mesembryjskiej, nazywanej „Wrotami Niebios”, wykonanej przez bułgarskiego artystę, oraz dywan z Ciprowców, miejscowości słynącej z ich wyrobu.

Bp Projkow zaznacza, że po wizycie najbardziej oczekiwane jest spełnienie słów modlitwy przed papieską pielgrzymką: „Panie pokoju, wlej pokój w nasze dusze, abyśmy pokazali naszym życiem, że pokój na ziemi jest możliwy”.

W konkatedrze św. Józefa

Na wydarzenia z udziałem Franciszka w Sofii wybierają się wszyscy wierni położonej w samym centrum miasta katedralnej parafii pw. św. Józefa, którą opiekują się ojcowie z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów z Polski. Jak informuje jej proboszcz ojciec Jarosław Babik, na samą Mszę św. z papieżem zapisało się prawie 1500 osób, ale chętnych jest wiele więcej. W sumie weźmie w niej udział ok. 6 tys. wiernych z całej Bułgarii. Zakonnik z żalem mówi, że niestety papież nie odwiedzi katedry, choć liturgia zostanie odprawiona na terenie parafii, 300 metrów od placu Księcia Aleksandra I Battenberga.

Jak zaznacza pracujący w Bułgarii od 2010 r. zakonnik, Bułgarzy bardzo dobrze pamiętają wizytę Jana Pawła II w 2002 r. Przypomina, że jej owocem jest odbudowa konkatedry św. Józefa, która została zniszczona w bombardowaniu przez aliantów pod koniec 1944 r. Później komuniści nie pozwolili jej odbudować, a nawet skonfiskowali pieniądze, które na ten cel przeznaczyli katolicy z Ameryki i Wielkiej Brytanii. Ojciec Babik przypomina, że w czasach komunistycznych jego współbracia kapucyni byli prześladowani i więzieni za wszelkie próby powrotu i obrony tego miejsca czy też prowadzenia pracy duszpasterskiej. Ofiarą represji był m.in. o. Fortunat Bakałski, redaktor bardzo cenionego i redagowanego na wysokim poziomie tygodnika katolickiego „Istina”, który czytali nie tylko katolicy. Zakonnik został w 1952 r. zakatowany przez komunistów w sofijskim więzieniu.

Jak zauważa o. Babik, Jan Paweł II został bardzo dobrze zapamiętany przez Bułgarów, ale i Franciszek jest znany i ceniony jako skromny, bliski ludziom papież, troszczący się o ubogich i ludzi z marginesu i peryferii. – Papież ma bardzo dobre „notowania” u Bułgarów – zaznacza kapucyn.
Zwraca uwagę, że władze są nawet za bardzo przejęte przygotowaniami do papieskiej wizyty. – Przykro, że przy dzieciach pierwszokomunijnych nie będą wszyscy rodzice. Władze nie wyraziły zgody, aby w kościele w Rakowskim było 700 osób, chociaż miejsce by się znalazło. Mając w pamięci tzw. bułgarski ślad w zamachu na Jana Pawła II w 1981 r., wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Chuchają na zimne, aby nic złego się nie stało – mówi o. Babik.

Parafia św. Józefa jest terytorialnie jedną z największych w Europie i graniczy z Macedonią, Grecją i Turcją, i liczy w sumie ok. 5 tys. wiernych całego wielopokoleniowego przekroju. Należą do niej Bułgarzy, Włosi, Chorwaci, osoby polskiego pochodzenia i z innych krajów. Msze św. odprawiane są po polsku, bułgarsku, łacinie i angielsku. W sumie przychodzi na nie regularnie ok. 800 osób. Przy parafii działają m.in.: Droga Neokatechumenalna, Trzeci Zakon Franciszkański, Grupa Modlitewna Ojca Pio, wspólnota Comunione e Liberazione, Grupa Modlitewna „Galilea”, chór parafialny, grupy anonimowych alkoholików, anonimowych narkomanów i anonimowych hazardzistów.

Jak informuje o. Marcin Grec, gwardian sofijskiego klasztoru, pracuje w nim czterech kapucynów, a w całej Bułgarii siedmiu (sześciu Polaków i jeden Bułgar). Drugi klasztor znajduje się w Bełozem, wiosce niedaleko Płowdiwu. Ponadto kapucyni mają parafie dojazdowe w Burgas pw. Matki Bożej Rodzicielki i w Płowdiwie. Na terenie parafii działa bursa dla studentów. Zakonnicy współpracują z siostrami miłosierdzia w realizacji dzieł charytatywnych, odwiedzają szpital i więzienie oraz opiekują się Romami.

W bułgarskim Rzymie

– Dla Bułgarów papież jest jednym z najważniejszych autorytetów moralnych świata. Franciszek podąża śladami św. Jana XXIII i podobnie jak dla papieża Roncallego, jednym z najważniejszych wyzwań, przed jakimi stoi współczesny świat, jest dla niego promocja i zachowanie pokoju – mówi bp Georgi Jowczew, ordynariusz diecezji sofijsko-płowdiwskiej, i przypomina, że Franciszek wyróżnia peryferie, a bułgarski Kościół leży na peryferiach.

Franciszek odprawi 6 maja Mszę św. w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Rakowskim, w czasie której udzieli pierwszej komunii św. ponad 250 dzieciom, które są przygotowywane w każdej parafii. Wszyscy będą w białych ubrankach. Przypomina się przy tej okazji, że gdy w 2002 r. był Jan Paweł II, to na palcu w Płowdiwie było ok. 600 dzieci pierwszokomunijnych. Miasto Rakowski powstało z połączenia trzech wsi: Generał Nikołajewo, Sekirowo i Parczewicz, i jest największym skupiskiem katolików w Bułgarii. W sumie na liturgii spodziewanych jest 50 tys. osób, kilkukrotnie więcej od 15 tys. mieszkańców miasta – w 95 proc. katolików i w 5 proc. protestantów oraz niewierzących. Burmistrz miasta, którego nazwa pochodzi od bułgarskiego rewolucjonisty i pisarza Georgiego Stojkowa Rakowskiego – Paweł Gudżerow, zapewnia, że już od ubiegłego roku trwają przygotowania do tego szczególnego wydarzenia. Dzięki pomocy rządu powstają nowe ulice, odnawiane są place, ogrody, chodniki i oświetlenie. Wszystkie prace wykonywane są w szybkim tempie.

– Cieszymy się niezmiernie i bardzo potrzebujemy tej wizyty. Dla mnie najważniejsze jest to, by nie tylko katolicy, ale wszyscy Bułgarzy wraz z wizytą Franciszka odczuli Bożą łaskę. W najśmielszych marzeniach nie wyobrażaliśmy sobie, że papież może przyjechać do Rakowskiego – mówi siostra Ełka, bułgarska franciszkanka misjonarka pracująca przy parafii. Po czym dodaje: – Papież przybywa do Bułgarii jako pielgrzym i na wzór św. Franciszka pragnie być posłańcem pokoju. Przyjmiemy go prosto i zwyczajnie.

Przy parafii trwają intensywne prace remontowe. Pomieszczenia domu parafialnego i klasztoru sióstr zostały odnowione. Papież zje obiad z biskupami w skromnym refektarzu klasztornym. Po nim uda się na krótki wypoczynek w małym pokoiku. Będą tam łóżko, stolik i misa z kiścią bananów, a potem uda się na spotkanie z duchowieństwem w parafii pw. św. Michała Archanioła w dzielnicy Sekirowo. Dziennikarze pytają często o apartament, w którym papież będzie wypoczywał po Mszy św. – Odpowiadam, że w klasztorze nie ma apartamentów, ale są pokoje. Nie używam słowa „cele”, bo to kojarzyłoby się im z więzieniem – śmieje się franciszkanka. I dodaje: – Mam nadzieję, że Ojciec Święty znajdzie czas na choćby krótką rozmowę z nami.

W klasztorze w Rakowskim w sumie są trzy siostry – z Indii, Włoch i pochodząca z Żytnicy siostra Ełka będąca jego przełożoną. W sumie jest sześć franciszkanek misjonarek w całej Bułgarii. Drugi klasztor, też z trzema siostrami, mają w Żytnicy. Charyzmatem zakonu jest praca w miejscach najuboższych, prowadzenie katechizacji, wychowanie dzieci i młodzieży. Jeśli nie ma takich potrzeb, pracują przy parafiach. Ponadto są wychowawczyniami w państwowych szkołach i przedszkolach.

Parafia, której proboszczem jest obecnie ks. Mładen Płaczkow, liczy ok. 6 tys. wiernych. W niedzielnych trzech Mszach św. bierze udział ok. 1 tys. wiernych. Siostra Ełka informuje, że w tym roku w katechizacji parafialnej uczestniczy ponad sto dzieci. – Dopóki młodzi są związani z kościołem, chodzą na katechezy i są przygotowywani do przyjęcia sakramentów komunii św. i bierzmowania, to nie ma większych problemów. Zaczynają się one później – mówi i wskazuje na problemy miejscowej młodzieży, z których największym są od lat narkotyki. – Mamy ofiary narkomanii, dotychczas zmarło w naszej parafii dziesięcioro młodych ludzi w wieku od 16 do 20 lat. Wielu młodych się leczy. Jest to tragiczny paradoks, że w centrum bułgarskiego katolicyzmu panuje plaga narkomanii – ubolewa siostra Ełka, a jako główną przyczynę wskazuje brak rodzicielskiej opieki. Rodzice wielu młodych bowiem albo wyjechali za pracą za granicę, albo są rozwiedzeni.

– Najważniejsi podczas wizyty papieża w Rakowskim będą dzieci i świeccy – zaznacza siostra. To właśnie oni będą głównie reprezentowani na spotkaniu z Franciszkiem w kościele św. Michała Archanioła w Rakowskim.

Wielcy nieobecni

Niestety nie wezmą udziału w żadnych wydarzeniach religijnych z udziałem papieża bułgarscy biskupi prawosławni. Zapowiedzi te znalazły się w liście do nuncjusza apostolskiego w tym kraju abp. Pecorariego, będącym odpowiedzią na przesłany przez niego projekt programu wizyty Franciszka.

Urbi et Orbi Orędzie Wielkanocne „Urbi et orbi”

Zdaniem hierarchów papieża zaprosiły do kraju władze państwowe, i to one odpowiadają za to wydarzenie. Prawosławni biskupi nie stawią się więc na nabożeństwach z udziałem gościa z Watykanu. Przewidziano jedynie spotkanie z nim patriarchy Neofita i członków Świętego Synodu w siedzibie Patriarchatu 5 maja oraz towarzyszenie mu podczas zwiedzania stołecznego soboru katedralnego św. Aleksandra Newskiego. Ale nawet tam biskupi nie będą nosili szat liturgicznych, nie będą się modlić wspólnie z Ojcem Świętym, nie wystąpi też reprezentacyjny chór katedralny. Synod nie zezwala także duchownym Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego (BKP) na uczestniczenie w spotkaniu modlitewnym na rzecz pokoju, zaplanowanym na stołecznym placu Niepodległości z udziałem przedstawicieli wszystkich wyznań i religii istniejących w Bułgarii.

Taka postawa hierarchii bardzo dziwi, gdyż Kościół katolicki od lat udziela wsparcia i pomocy bułgarskiemu prawosławiu w diasporze. Większość świątyń, w których bułgarscy księża odprawiają nabożeństwa za granicą, jest udostępniana przez Kościół katolicki. Szczególnym przykładem jest kościół św. Pawła alla Regola, jedna z najstarszych świątyń Rzymu, wzniesiona nad domem, w którym przebywał w areszcie domowym św. Paweł. Obecnie jest on udostępniony duszpasterstwu bułgarskiemu.

BKP od lat jest bardzo sceptycznie nastawiony do ruchu ekumenicznego. Nie uczestniczy w oficjalnym dialogu teologicznym katolicko-prawosławnym, zawiesił też swoje członkostwo w Światowej Radzie Kościołów i w Konferencji Kościołów Europejskich KEK.

Bp Pindel: doświadczenie spotkania ze Zmartwychwstałym pomaga w chwilach zwątpienia

ndz., 21/04/2019 - 22:53
Na różnicę między intelektualnym, rozumowym przekonaniem i wyznaniem ustami a łaską doświadczenia bliskości i działania Jezusa Zmartwychwstałego, zwrócił uwagę bp Roman Pindel, który 21 kwietnia przewodniczył w żywieckiej konkatedrze Mszy św. w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Jak podkreślił ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej, ważne doświadczenia bliskości Boga mogą człowiekowi pomóc w chwilach zwątpienia i w poczuciu bezsensu.

W homilii biskup zauważył, że Bóg niekiedy namacalnie i spektakularnie okazuje potęgę swojego zwycięstwa nad śmiercią, grzechem, szatanem czy beznadziejną sytuacją człowieka. „Tak ukazał się Szawłowi pod Damaszkiem, przedstawiając się słowami: ‘Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz’. To wystarczyło, by Szaweł uwierzył, że Jezus jest Mesjaszem i zaczął głosić to tym, którzy nie wierzyli” – przypomniał.

Duchowny zapewnił, że Jezus ze swoją mocą daje się poznać w naszych trudnych doświadczeniach, ale i wtedy, gdy możemy się odwołać do doświadczenia – własnego lub innych, którzy doświadczyli mocy zmartwychwstania.

„Możemy Go rozpoznać, gdy przyjdzie nam z pomocą, gdy jesteśmy aktualnie bezradni jak kobiety przy grobie. Wtedy, gdy choroba nasza lub kogoś bliskiego, będzie okazją do doświadczenia łaski pociechy, umocnienia, sensu tego wszystkiego czy uzdrowienia. Nasze rany, które uczynił grzech, mogą przynieść uzdrowienie, gdy On zechce przyjść i uleczyć nas tak z naszej choroby duchowej, psychicznej czy fizycznej, że będziemy jeszcze bardziej mocni. Wtedy zaczniemy mówić o Jego łasce i wyzwoleniu” – wyjaśnił.

Zdaniem biskupa, ważne doświadczenia bliskości Boga, które nosimy w sobie, mogą nam pomóc w chwilach zwątpienia, w poczuciu bezsensu lub „zaciemnienia Boga”. „Możemy wtedy przeczuć, albo wypowiedzieć naszą sytuację, wołając: Panie, choć cię nie widzę, nie mogę doświadczyć, nie odczuwam twojej bliskości, to jednak wierzę, że Ty jesteś, jesteś żywy. Wierzę i nie domagam się dowodów i znaków czy wizji. Wierzę, bo powiedziałeś, że są błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli. Wierzę, bo wierzę temu wyznaniu, które nieprzerwanie rozbrzmiewa w Kościele od tego poranka Zmartwychwstania” – powiedział biskup.

W swym kazaniu biskup przybliżył utrwalone na kartach Pisma Świętego doświadczenia spotkania ze Zmartwychwstałym tych, którzy Go najlepiej znali. „Szukajmy tam wskazań, jak poznać, że to Pan, skoro Ewangelie są dla nas najważniejszym świadectwem o zmartwychwstaniu i o ukazywaniu się Chrystusa swoim” – zaapelował.

Bp Greger: z życia publicznego próbuje się eliminować głos świadków Jezusa

ndz., 21/04/2019 - 22:53
„Ukrzyżowanie Jezusa nie było ostatnią próbą eliminacji Boga z życia ludzi i całych narodów” – zauważył bp Piotr Greger, który 21 kwietnia przewodniczył w bielskiej katedrze Mszy św. w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej podkreślił, że walka z Bogiem często przejawia się w wysiłkach mających na celu eliminację głosu Kościoła z życia publicznego.

Biskup podkreślał w homilii, że wydarzenie poranka wielkanocnego niczego nie kończy, ale rozpoczyna nowy etap w dziejach świata i ludzkiej historii. Zauważył, że wkrótce po zmartwychwstaniu Jezus zacznie się spotykać ze swoimi uczniami, a później dzięki ich świadectwu stanie się dostępny dla wszystkich. „Świadectwo pierwszych świadków otwierało drogę do autentycznego spotkania ze Zmartwychwstałym kolejnym pokoleniom chrześcijan. Ten łańcuch świadectwa o obecności żyjącego Pana rozciąga się aż do dzisiaj. Dziś, my mamy na tej drodze możliwość spotkania z Tym, który powstał z martwych” – podkreślił.

Jak zauważył, ukrzyżowanie Jezusa nie było ostatnią próbą eliminacji Boga z życia ludzi i całych narodów. „Takie próby dostrzegamy także dzisiaj, chociaż nie zawsze są one bezpośrednim zakwestionowaniem istnienia Boga. Częściej przejawiają się bowiem w wysiłkach mających na celu eliminację głosu Kościoła z życia publicznego, i to nie tylko głosu jego pasterzy, ale także ludzi świeckich będących świadkami Jezusa” – argumentował i stanowczo podkreślił, że zmartwychwstanie Chrystusa przekonuje nas, że nie da się Boga wyeliminować z historii świata.

„Można zamknąć wejście do grobu ciężkim kamieniem i postawić przy nim strażników, można się na prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa pozamykać na wszelkie możliwe sposoby. Czy takie zachowanie cokolwiek rozwiąże, skoro ostatnie słowo i tak będzie należało do Niego? – pytał retorycznie i zapewnił, że powołaniem uczniów Chrystusa jest odważne świadczenie o Zmartwychwstałym codziennym życiem.

Rezurekcja przy Bożym Grobie w Jerozolimie

ndz., 21/04/2019 - 20:30
W Jerozolimie wierni Kościoła katolickiego rozpoczęli celebracje Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego od nocnej liturgii Godziny Czytań, której przewodniczył Kustosz Ziemi Świętej, o. Francesco Patton. W poranek wielkanocny, uroczystej Eucharystii przy pustym grobie Jezusa przewodniczył administrator apostolski łacińskiego patriarchatu Jerozolimy abp Pierbattista Pizzaballa.

W homilii abp Pizzaballa zwrócił przede wszystkim uwagę na cały czas aktualne znaczenie Wielkanocy dla wyznawców Chrystusa. „Chrześcijańska nadzieja ma swe korzenie w pustym grobie Jezusa. Każdego dnia wiara ściera się z wrogością i przemocą. Niekiedy może wydawać się nam, że zło zwycięża. Jednak nadzieja pozwala nam spoglądać w przyszłość i jest źródłem naszego działania. Nadzieja zmartwychwstania i życia wiecznego z Bogiem pomaga nam iść w przyszłość nieprzewidywalną dla nas. Stając dziś przy pustym grobie Jezusa pragniemy, by powtórzyło się wydarzenie, które zmieniło życie Marii Magdaleny, Piotra i Jana, a następnie wszystkich innych uczniów, i świętych wszystkich czasów”. „Spoglądając na pusty grób Jezusa – kontynuował arcybiskup – prosimy o łaskę i dar serca zdolnego dostrzec znaki obecności zmartwychwstałego Chrystusa pośród nas. Tylko miłość może bowiem pokonać śmierć i pokonać granice czasu”.

rozmowa Prymas Polski: każdy ma swoją drogę do pustego grobu

Na zakończenie Eucharystii odbyła się procesja wokół kaplicy Bożego Grobu, podczas której diakoni odśpiewali na cztery strony świata Ewangelię o zmartwychwstaniu Jezusa. Tym symbolicznym gestem jerozolimski Kościół Matka przypomina wszystkim wiernym o poleceniu Chrystusa, by głosić Dobrą Nowinę o zmartwychwstaniu, aż po krańce świata.

Tradycyjnie już we Mszy świętej rezurekcyjnej przy pustym grobie uczestniczyli przedstawiciele Kościoła prawosławnego, ormiańskiego, jak również reprezentanci korpusu dyplomatycznego i władz cywilnych. Obecni byli także pielgrzymi z całego świata, a przede wszystkim liczni miejscowi chrześcijanie.

Orędzie Wielkanocne „Urbi et orbi”

ndz., 21/04/2019 - 19:25
Chrystus żyje! On jest nadzieją i młodością dla każdego z nas i dla całego świata. Pozwólmy Mu się odnowić! – to apel, który papież Franciszek skierował do każdego człowieka i całego świata w Orędziu Wielkanocnym “Urbi et Orbi”. Dodał, że Święta Paschalne są także początkiem nowego świata, wyzwolonego z niewoli grzechu i śmierci. Zwrócił uwagę na te części globu ziemskiego, które szczególnie doświadczają kultury śmierci i odrzucenia.

Jako pierwszy kraj, szczególnie cierpiący już do wielu lat Franciszek wymienił Syrię. “Chrystus żyje i pozostaje z nami. Ukazuje On światło swojego oblicza Zmartwychwstałego i nie opuszcza tych, którzy przeżywają trudne doświadczenia, cierpienie i żałobę. Niech On, Żyjący, będzie nadzieją dla umiłowanego narodu syryjskiego, ofiary przeciągającego się konfliktu, grożącego nam, że będziemy coraz bardziej zrezygnowani, a nawet obojętni – przestrzegł Ojciec Święty. – Nadeszła natomiast chwila, by ponowić starania o rozwiązanie polityczne, które odpowiadałoby słusznym dążeniom do wolności, pokoju i sprawiedliwości, które zmierzyłoby się z kryzysem humanitarnym i sprzyjało bezpiecznemu powrotowi osób wysiedlonych, a także tych, które schroniły się w krajach sąsiadujących, zwłaszcza w Libanie i Jordanii”.

W tym kontekście papież odniósł się do sytuacji na całym Bliskim Wschodzie. Prosił chrześcijan, aby nadal, z cierpliwą wytrwałością byli świadkami Zmartwychwstałego. Przypomniał tragedię narodu jemeńskiego, szczególnie dzieci, które cierpią z braku podstawowych środków do życia. Rządzących wezwał, aby ulżyli cierpieniom tak wielu i szukali dróg prowadzących do stabilności i pokoju.

Następnie Franciszek skierował swą myśl w stronę Libii nękanej walkami i migracją tysięcy rodzin. Apelował do zwaśnionych stron, by usiadły do stołu rozmów i w dialogu szukały dobrych rozwiązań. Odniósł się także do sytuacji w całej Afryce.

“Niech żyjący Chrystus obdarza swoim pokojem cały umiłowany kontynent afrykański, w którym wciąż powszechne są napięcia społeczne, konflikty a niekiedy brutalne ekstremizmy, siejące niepewność, zniszczenie i śmierć, zwłaszcza w Burkina Faso, Mali, Nigrze, Nigerii i Kamerunie – przypomniał papież. – Moje myśli biegną także ku Sudanowi, który przeżywa niepewną sytuację polityczną. Życzę, aby wszystkie zaangażowane strony mogły tam się wypowiedzieć, a każda podjęła starania, by kraj mógł odnaleźć wolność, rozwój i dobrobyt, do którego dąży od dawna”.

Mówiąc o Sudanie nie mogło zabraknąć także odniesienia do sąsiedniego kraju: Sudanu Południowego, któremu papież życzył, aby i tam mogła otworzyć się nowa karta historii przynosząca dobrobyt i pojednanie narodowe.

W Orędziu Wielkanocnym odniósł się także do sytuacji na wschodniej Ukrainie, a także do tej, panującej na kontynencie amerykańskim, szczególnie w Wenezueli i Nikaragui. Wezwał do podjęcia kroków mających na celu ulżenie cierpieniom mieszkańców oraz przynoszących zgodę i pokój. Na zakończenie apelował o budowanie mostów i zaprzestanie wyścigu zbrojeń.

rozmowa Prymas Polski: każdy ma swoją drogę do pustego grobu

“Niech w obliczu wielu cierpień naszych czasów Pan życia nie zastanie nas zimnych i obojętnych. Niech nas uczyni budowniczymi mostów, a nie murów. Niech On, który obdarza nas swoim pokojem, powstrzyma szczęk broni, zarówno w sytuacjach wojny, jak i w naszych miastach, i natchnie przywódców narodów do pracy na rzecz zakończenia wyścigu zbrojeń i niepokojącego rozprzestrzeniania broni, zwłaszcza w krajach najbardziej zaawansowanych gospodarczo – apelował Franciszek. – Niech Zmartwychwstały, który otworzył na oścież bramy grobu, otwiera nasze serca na potrzeby cierpiących biedę, bezbronnych, ubogich, bezrobotnych, zepchniętych na margines, ludzi pukających do naszych drzwi w poszukiwaniu chleba, schronienia i uznania swej godności”.

Po wygłoszeniu orędzia Ojciec Święty udzielił uroczystego błogosławieństwa „Urbi et Orbi” – „Miastu i Światu”.

Zmartwychwstanie Pańskie głoszone z końskiego grzbietu

ndz., 21/04/2019 - 19:00
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego obchodzona jest w szczególny sposób w parafiach katolickich Górnych Łużyc. Już od ponad pięciuset lat pielęgnowana jest tam tradycja, zgodnie z którą „jeźdźcy wielkanocni” niosą wiadomość o Zmartwychwstaniu Pańskim do sąsiedniej parafii. W dorocznych konnych procesjach na terenie Górnych Łużyc zazwyczaj uczestniczy około 1500 jeźdźców, wśród nich także duchowni. Podobnie jak w latach ubiegłych, jednym z nich jest wikariusz generalny z diecezji drezdeńsko-miśnieńskiej ks. Andreas Kutschke. Procesje między Hoyerswerdą i Wittichenau były znane już w XV wieku. Zwyczaj ten pochodzi prawdopodobnie z czasów przedchrześcijańskich. Objeżdżając konno pola wierzono, że będzie to chroniło młode nasiona przed atakami złego. Pod wpływem chrześcijaństwa zwyczaj ten przekształcił się w procesje, które dziś są wyrazem wiary ich uczestników.

W ostatnich latach liczba uczestników konnych procesji wzrosła, mimo iż wymagają one znacznych ofiar. Na przygotowania do wielkiego święta jeźdźcy przeznaczają swoje wolne od pracy dni, a koni na Łużycach jest też coraz mniej i na ten jeden dzień w roku trzeba je pożyczać, często z odległych miejscowości.

W katolickiej części Łużyc odbywa się dziewięć procesji wielkanocnych, w których uczestniczą głównie Serbołużyczanie. Jeźdźcy wielkanocni śpiewają pieśni głoszące wieść o zmartwychwstaniu Chrystusa. Przy dźwiękach kościelnych dzwonów procesja wyrusza z miejscowego kościoła, prowadzi polami do następnej wsi. Po wyjeździe z miejscowości jeźdźcy odmawiają różaniec i inne modlitwy. Jeździec na czele procesji wiezie krzyż, inni mają chorągwie kościelne i figurę zmartwychwstałego Jezusa. Wszyscy jeźdźcy uczestniczący w procesji noszą odświętne stroje: czarne cylindry, dwurzędowe żakiety o długich połach oraz białe rękawiczki.

Odświętnie przystrojone są również konie. Nakłada się na nie specjalną, „wielkanocną” uprząż, bogato zdobione siodła i haftowane szarfy na ogony. Jeśli szarfa jest czarna, oznacza to, że w rodzinie jest żałoba. Końska uprząż jest zdobiona muszelkami i metalowymi tabliczkami, na których często widnieją motywy religijne, np. krzyż czy wielkanocny baranek. W ostatnich latach pojawia się coraz więcej świeżych kwiatów.

Wielkanocni jeźdźcy trzykrotnie okrążają kościół oraz cmentarz, niosąc w ten sposób również zmarłym wieść o zmartwychwstałym Chrystusie.

W konnych procesjach wielkanocnych tradycyjnie uczestniczą mężczyźni. Każdy, kto uczestniczy po raz pierwszy, ma wianuszek z mirtu. Jeździec, który obchodzi procesyjny jubileusz, nosi srebrny znaczek „25” lub złoty „50”.

Ogółem wielkanocne konne procesje gromadzą każdego roku ok. 1500 katolickich Serbołużyczan. W poświąteczny wtorek jeźdźcy zbierają się na nabożeństwie dziękczynnym w pielgrzymkowym kościele w Rosenthal.

Bardzo znani są też w Górnych Łużycach „wielkanocni siewcy konni” w położonym nieopodal granicy z Polską Ostritz. Każdego roku w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego przed drzwiami kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w tym miasteczku licznie gromadzą się mężczyźni na koniach, by potem udać się okolicznymi polami do Marienthal nad Nysą. Również i oni z grzbietów swoich koni głoszą chrześcijańską dobrą nowinę, że Jezus powstał z martwych. Od 1993 r. zwyczaj ten ma charakter ekumeniczny. Od kilku lat uczestniczą w konnej procesji grupy z granicznej parafii polskiej.

rozmowa Prymas Polski: każdy ma swoją drogę do pustego grobu

W tym roku konni „siewcy dobrej nowiny” po raz 389 wyruszyli w drogę w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Jeźdźcy – około stu, są elegancko ubrani we fraki, cylindry i błyszczące od pasty jeździeckie buty, przyozdabia się również konie.

Od wielkanocnej konnicy siewcy w Ostritz różnią się tym, że obok głoszenia orędzia Zmartwychwstania modlą się również o dobre zbiory oraz o Bożą pomoc dla ludzi i przyrody. Z Ostritz barwna kawalkada udaje się w długiej procesji do klasztoru sióstr cystersek w Marienthal. Tam, na dziedzińcu klasztornym, udzielane jest błogosławieństwo wielkanocne jeźdźcom oraz tłumnie przybywającym tu wiernym. W drodze do klasztoru przy pięciu stacjach czytana jest Ewangelia wielkanocna, a przy krzyżu na jednym z okolicznych wzgórz wielkanocni jeźdźcy modlą się w intencji zmarłych kolegów.