Skip to Content

e.kai.pl

Subskrybuje zawartość
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 6 godzin 36 min. temu

6 lat obecności papieża na Twitterze

czw., 13/12/2018 - 12:17
Przed sześciu laty 12 grudnia 2012 Benedykt XVI po raz pierwszy zamieścił swój wpis w nowym rodzaju środka przekazu – na Twitterze. Rozpoczęła się w ten sposób nowa era łączenia się papieża ze światem, rozszerzając ogromnie ewangelizacyjne możliwości Kościoła katolickiego. Krótkie, kilkuwyrazowe przemyślenia papieskie w kilku językach zyskały sobie od razu ogromną popularność i do 11 bm. odnotowano ponad 47,7 mln wejść internautów na papieskie tweety.

Zanim Ojciec Święty wysłał w świat swój pierwszy tweet, 3 grudnia 2012 powstał hasztag „#AskPontifex”, umożliwiający zadawanie mu pytań. Inicjatywa ta okazała się wielkim sukcesem a to historyczne wydarzenie mogły śledzić na żywo tysiące uczestników środowej audiencji ogólnej, zgromadzonych w watykańskiej Auli Pawła VI. Na zakończenie jej Ojciec Święty wysłał osobiście z tableta pierwszą wiadomość na swój profil na Twitterze. Były to słowa: “Drodzy przyjaciele, z radością łączę się z wami przez Twittera. Dziękuję za wasze liczne odpowiedzi. Z serca wam błogosławię”.

A pierwsze dwa krótkie „zwykłe” przesłania papieskie głosiły: „Jak możemy najlepiej przeżyć Rok Wiary w swym codziennym życiu?” i „Rozmawiaj z Jezusem w modlitwie, słuchaj Jezusa, który mówi do ciebie w Ewangelii, spotykaj Jezusa obecnego w potrzebującym”.

Narodziny papieskiego Twittera nastąpiły niemal w 82 lata po pierwszym orędziu Piusa XI przez świeżo wówczas uruchomione Radio Watykańskie 12 lutego 1931.

Nowa, internetowa forma komunikowania się biskupa Rzymu ze światem od początku była dostępna w ośmiu językach: angielskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, polskim, portugalskim, włoskim i arabskim a 17 stycznia 2013 doszła do tego jeszcze wersja łacińska. Otworzył ją tweet papieża Ratzingera: „Tuus adventus in paginam publicam Summi Pontificis Benedicti XVI breviloquentis optatissimus est”, czyli „Twoje wejście na publiczną stronę krótkiej wypowiedzi Najwyższego Kapłana Benedykta XVI jest bardzo dobre”.

Jan Paweł II i Kościół w pierwszych tygodniach stanu wojennego

Już 15 stycznia 2013 osiągnięto 2 mln wejść internautów, 19 lutego – przekroczono 3 mln a 28 tegoż miesiąca, gdy Benedykt XVI zakończył oficjalnie swój pontyfikat, Twitter papieski został czasowo zawieszony. Jego następca Franciszek wznowił tę działalność w 4 dni po swym wyborze, wysyłając swe pierwsze krótkie orędzie 17 marca tegoż roku; pojawianie się tweetów śledziło wówczas ponad 3,3 mln użytkowników światowej „pajęczyny”. Wpis papieża z 12 grudnia br. brzmi: „Prośmy Maryję Pannę, Matkę Bożą z Guadalupe, aby nadal wspomagała i chroniła ludy kontynentu amerykańskiego”.

Warto jeszcze dodać, że w tymże 2013 roku przekraczano kolejne granice liczby czytelników: 4 mln – 19 marca (dzień uroczystego rozpoczęcia pontyfikatu), 5 i 6 mln – odpowiednio 4 i 29 kwietnia, 7 – 19 czerwca, 8 – 28 lipca, 9 – 3 września i 10 mln – 26 października.

Do 11 grudnia br. do godziny 19 na liczniku Twittera stwierdzono 47 701 446 wejść internautów, przy czym najwięcej miały ich wersje: angielska – 17 789 989 i hiszpańska – 16 775 227, a następnie, w dużej odległości za nimi, wersje: włoska – 4 857 520, portugalska – 4 003 358, francuska – 1 291 325, polska – 1 029 137, łacińska – 898 685, niemiecka – 633 830 i arabska – 422 375.

Żydzi nie praktykowali mordów rytualnych

czw., 13/12/2018 - 12:02
Oskarżenia o praktykowanie przez Żydów mordów rytualnych na chrześcijańskich dzieciach to nieuzasadnione niczym pomówienia – podkreśla prof. Jacek Wijaczka, badacz historii Żydów w okresie staropolskim.

Historyk zaznacza, że zarówno naukowe badania, jak i dokumenty Kościoła jednoznacznie stwierdzają, że formułowanie takich oskarżeń jest kłamstwem. Wyjaśnia natomiast, że zarówno w Polsce, jak i w Europie odbywały się liczne procesy o owe rzekome mordy i że podczas tych procesów na oskarżonych Żydach wymuszano zeznania za pomocą tortur.

Co pewien czas polskie media i społeczeństwo elektryzuje wiadomość, że oto znowu ktoś publicznie opowiada o tym, jak to w przeszłości (a nie wiadomo, czy i nie dzisiaj) Żydzi w okrutny sposób mordowali w celach rytualnych chrześcijańskie dzieci, aby wycisnąć z nich krew i dodać ją do macy. I nic nie pomagają naukowe badania, ani bulle papieskie i oświadczenia Kościoła katolickiego, w których jednoznacznie stwierdzą się, że są to nieuzasadnione niczym pomówienia i oszczerstwa.

Po raz kolejny wyraźnie trzeba stwierdzić, kłamstwem jest twierdzenie, że Żydzi mordowali chrześcijańskie dzieci w celach rytualnych, prawdą natomiast, że liczne były w Europie, a także w Polsce, procesy o owe rzekome mordy, procesy w których sądzonych Żydów i Żydówki okrutnie torturowano, wymuszano zeznania, aby w końcu uznawać ich winnymi popełnienia zbrodni i skazać na karę śmierci. Fakt, że owe procesy miały miejsce i że zapadały w nich wyroki skazujące, jest dla antysemitów jednym z koronnych dowodów na prawdziwość legendy mordu rytualnego.

Oskarżenia i procesy o mordy rytualne w Polsce, tak jak i w innych krajach europejskich, związane były z szeroko rozpowszechnionym już w średniowieczu przeświadczeniem, że Żydzi używają krwi dzieci chrześcijańskich do celów rytualnych. Do pierwszego znanego nam procesu (oskarżenia bowiem pojawiały się już wcześniej) o rzekomy mord rytualny w Polsce doszło na Mazowszu w 1547 r. Dwóch mieszkających w Rawie starozakonnych, Mojżesza i Abrahama, oskarżono o porwanie syna miejscowego krawca i ukrzyżowanie go. Mamy tu echo pierwszych oskarżeń o mordy rytualne w Europie zachodniej z XII i XIII w., gdy mordów nie wiązano jeszcze ze świętem Paschy, ale właśnie z ukrzyżowaniem dzieci na wzór Chrystusa. Było to najwcześniejsze wytłumaczenie rzekomych mordów: Żydzi krzyżują dzieci chrześcijańskie, zwykle w Wielkim Tygodniu, aby odtworzyć ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa, ku wyszydzeniu i obrazie wiary chrześcijańskiej.

Po procesie rawskim następne pojawiły się bardzo szybko. Jeszcze w tym samym 1547 r. starozakonnych z Kłodawy (woj. łęczyckie) obwiniono o zamordowanie sześcioletniego Dunata i jego siedmioletniej siostry Doroty. Kolejne procesy odbyły się w Kcyni (1559), Bielsku (1564), Rososzu (1566) i Łęczycy (1569). W związku z tymi procesami w 1576 r. król Stefan Batory wydał edykt w którym stwierdził, że kierowane przeciwko Żydom zarzuty o mordowanie dzieci i bezczeszczenie hostii są bezpodstawne i groził surowymi karami osobom, które w przyszłości wystąpią z tego rodzaju nieuzasadnionymi oskarżeniami.

Do upowszechniania przekonania, że starozakonni używają krwi chrześcijańskiej dla celów religijnych przyczyniali się i ówcześni ludzie kultury. Sebastian Klonowic w napisanym w 1600 r. Worku Judaszów pisał:

Którzy toczą i cedzą chłopiątek niewinnych
Z żyłek, z serca żywą krew z członeczków dziecinnych.
Odprawują Wielkanoc juchą naszych dziatek,
Które jeszcze do bacznych nie przychodzą latek.

Procesy o rzekome mordy rytualne toczyły się w Polsce przez cały XVII w., a do ich nasilenia doszło w drugiej XVIII w. Wówczas to część społeczeństwa miejskiego i szlacheckiego zdała sobie sprawę z dystansu cywilizacyjnego dzielącego państwo polsko-litewskie od Europy Zachodniej i zaczęto szukać winnych tego stanu rzeczy. Wskazano na dwie grupy: magnaterię i starozakonnych. O ile magnatów oskarżano o zdemoralizowanie szlachty i upadek administracji, to Żydów oskarżano o spowodowanie upadku miast, rozpicie mieszczan i chłopów, okradanie kościołów i kupowanie kradzionych rzeczy, przemyt oraz fałszowanie monety. Do listy zarzutów dodać trzeba oskarżenia o mordowanie chrześcijańskich dzieci.

W tym samym czasie pod protektoratem biskupa kamienieckiego Mikołaja Dembowskiego w 1757 r. w Kamieńcu Podolskim i w 1759 r. we Lwowie odbyły się dysputy między Jakubem Frankiem, który uważał się za Mesjasza, jego zwolennikami a rabinami. Chcąc uzyskać wsparcie biskupów frankiści zaczęli lansować tezę, że: „Talmud uczy krwi chrześcijańskiej potrzebować i który wierzy w Talmud powinien jej żądać”. Takie sformułowanie było groźne dla ortodoksyjnych Żydów, stanowiło bowiem podstawę do oskarżania ich o dokonywanie mordów i to z powodów religijnych. Potwierdzało ono bowiem powszechne mniemanie o dzieciobójstwie Żydów.

O tym, że przekonanie, iż starozakonni używają krwi chrześcijańskiej, było prawie powszechnym świadczą m.in. zeznania wielu chrześcijańskich świadków w procesie poznańskim, którzy twierdzili, że na własne oczy widzieli, jak Żydzi używali krwi. Gwoli prawdy trzeba jednak dodać, że inni chrześcijańscy świadkowie twierdzili natomiast, że jest to zwykłe pomówienie. Nie da się ukryć, że w XVIII w. istotna była rola kilku biskupów katolickich, m.in. biskupa łuckiego Franciszka Antoniego Kobielskiego, jako inicjatorów niektórych z procesów (m.in. Jampol 1756). Warto też przypomnieć, że w trakcie wspomnianego poznańskiego procesu (1736-1740) duchowieństwo katolickie zagroziło klątwą każdemu prawnikowi, który podejmie się obrony starozakonnych.

W efekcie tylko w drugiej połowie XVIII w. w Polsce miało miejsce co najmniej 15 procesów o rzekome mordy rytualne. W wyniku tych procesów śmierć poniosło co najmniej 54 Żydów i Żydówek oraz dwie chrześcijanki oskarżone o sprzedaż dziecka Żydom. W trzech procesach oskarżeni Żydzi zostali uniewinnieni. Biskupi katoliccy w Polsce nie powstrzymywali procesów mimo zabiegów papiestwa. Z pisma nuncjusza papieskiego w Polsce, kardynała A. E. Viscontiego, wynikało jednoznacznie że: „Ojciec św. [papież Klemens XIII (1758-1769)] pragnie, aby wszyscy wiedzieli, że św.

Prawie 9 mln pielgrzymów odwiedziło wczoraj Guadalupe

Stolica przetrząsnęła wszystkie dowody, na których to porozumienie zasadza się, jakoby żydzi do chleba swego przaśnego macy krwi ludzkiej potrzebowali i z tej przyczyny dzieci zabójcami być są rozumiani. Pokazało się tedy, że nie ma dowodów dosyć jasnych i dostatecznych na utrzymanie i dowiedzenie onym tego kryminału, który na nich teraz i z dawna wkładają i aby przez to tego występku winnymi mogli być ogłoszeni”. Procesy toczyły się jednak nadal. Ostatni proces o mord rytualny w dawnej Rzeczypospolitej odbył się w Olkuszu w 1787 r. Sprawą zainteresował się król Stanisław August. To właśnie po jego interwencji sąd grodzki krakowski uwolnił od winy starszych kahalnych z Olkusza oskarżonych o zlecenie zabójstwa chrześcijańskiego dziecka.

Wśród społeczeństwa polskiego przekonanie o tym, że Żydzi dokonują mordów rytualnych utrwalały wieszane po kościołach i klasztorach obrazy, ukazujące sceny mordów rytualnych, drzeworyty o podobnej treści, czy wreszcie trumienki ze zwłokami pomordowanych dzieci. Przy okazji procesu Żydów sandomierskich z lat 1710-1713 ksiądz kanonik Stefan Żuchowski polecił malarzowi Karolowi de Prevot „obraz ciała prawdziwy ze wszystkiemi bliznami namalować, który potem był oczywistym żydowskiego okrucieństwa dokumentem”. Prevot namalował malowidła na stallach w kościele św. Pawła i obraz na ścianie pod chórem w sandomierskiej kolegiacie. Obraz ten wisi do dzisiaj i budzi różne emocje. Wysunięty przed kilkunastu laty przez jezuitę o. Stanisława Musiała postulat usunięcia obrazu z sandomierskiej katedry nie może doczekać się realizacji.

Na szczęście nie wszystkie procesy o mordy rytualne kończyły się wyrokami skazującymi. Zdarzało się, że obwinionych starozakonnych uwalniano od stawianych im zarzutów (jak wiele zależy od sędziów!). Uniewinnieniami zakończyły się następujące procesy: Rososz (1566), Przemyśl (1646/1647), Chwastów (1648), Żywiec (1718), Poznań (1736-1740), Warszawa (1774/1775) i Olkusz (1787). W Lublinie w 1636 r. odbyły się dwa procesy o mord rytualny. W pierwszym z nich oskarżono starozakonnych o zamordowanie Macieja, syna lubelskiej rzeźniczki. Miało się to zdarzyć oczywiście przed świętem Paschy. O dokonanie mordu oskarżono Bieniasza i Lachmana (Nachmana). Bieniasz podczas tortur, które polegały na trzykrotnym rozciąganiu i przypalaniu ciała, nie przyznał się do zabicia dziecka oraz twierdził, że Żydzi nie potrzebują krwi chrześcijańskiej. Do niczego nie przyznał się także drugi oskarżony, Lachman, trudniący się arendą młynów. Proces zakończył się dla Żydów szczęśliwie, kazano im jedynie przysiąc, że nie popełnili zarzuconego im czynu. W większości procesów jednak, nawet jeśli oskarżeni na torturach nie przyznawali się do winy, a i zeznania świadków nie były przekonywujące, oskarżonych skazywano na karę śmierci.

Procesy o mordy rytualne nie wygasły, niestety, w końcu XVIII w. Przetrwały Oświecenie, a przekonanie, że Żydzi mordują dzieci chrześcijańskie, aby pozyskać ich krew nadal trwało w społeczeństwie polskim, co potwierdzają kolejne oskarżenia i procesy przeprowadzone w XIX i XX w. Dodać trzeba, że procesy te toczyły się w kilku europejskich krajach. Najbardziej znanym oskarżeniem jest jednak to, które padło w Kielcach w 1946 r. Pomówienie o zamordowanie chłopca Henia Błaszczyka doprowadziło do bestialskiego zamordowania kilkudziesięciu osób, w tym kobiet w ciąży. Rzekomo zamordowany chłopiec wkrótce odnalazł sie cały i zdrowy.

W 1989 r. watykańska Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydała oświadczenie, w którym czytamy m.in.: „Trzeba jasno stwierdzić, że nigdy nie było żydowskiego mordu rytualnego. Współczesny chrześcijanin musi takie stwierdzenie potępić jako bardzo obraźliwe wobec narodu żydowskiego i hańbiące oszczerstwa”. Jak się wydaje, liczni polscy katolicy albo nie znają tego oświadczenia, albo go nie akceptują. Jak się bowiem okazuje, przekonanie że Żydzi popełniali morderstwa rytualne trwa niestety nadal, o czym świadczą, dosyć liczne wypowiedzi, także niektórych duchownych katolickich.

***

Jacek Wijaczka (ur. 1960) – polski historyk, profesor nauk humanistycznych, wykładowca akademicki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, od 2011 roku pełni funkcję dyrektora Instytutu Historii i Archiwistyki. W latach 2009–2012 był sekretarzem generalnym Polskiego Towarzystwa Historycznego. Od 2008 roku jest również redaktorem naczelnym czasopisma „Czasy Nowożytne”. Jego zainteresowania badawcze obejmują historię Żydów w okresie staropolskim. Postanowieniem Prezydenta RP z 21 października 2003 otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych.

Trwa konferencja o roli Jasnej Góry w procesie pojednania polsko-ukraińskiego

czw., 13/12/2018 - 11:35
„Jasna Góra w procesie dialogu pojednania polsko-ukraińskiego. Historia i Współczesność” – pod takim hasłem na Jasnej Górze trwa konferencja naukowa. Konferencję zakończy Msza św. przed Ikoną matki Boskiej Jasnogórskiej.

Wydarzenie organizuje ją Ukraińskie Towarzystwo Historyczne w Polsce, Międzynarodowe Centrum Dialogi Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW oraz Instytut Historii Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego Jana Długosza w Częstochowie. Patronat medialny nad konferencją sprawuje KAI.

Celem konferencji jest pogłębienie refleksji naukowej na temat wysiłków Kościoła katolickiego na rzecz dialogu i pojednania polsko-ukraińskiego. Okazują ku temu jest 30. rocznica uroczystości millenium chrztu Rusi-Ukrainy na Jasnej Górze, które odbyły się w dniach 10-11 września 1988 r.

30 lat temu, w dniach 10-11 września 1988 roku, na Jasnej Górze świętowano chrzest Rusi-Ukrainy w 988 roku. Patrząc z perspektywy 30 minionych lat widać wyraźnie, że uroczystości w 1988 roku na Jasnej Górze miały swoją kontynuację dając początek szeregu wzajemnie ze sobą powiązanych wydarzeniom. Można odnieść wrażenie, że na Jasnej Górze zaczął działać mechanizm umożliwiający przygotowywanie następnych inicjatyw łagodzących napięcia i konflikty w relacjach polsko-ukraińskich.

Celem konferencji jest znalezienie odpowiedzi na kilka pytań i wskazanie szeregu problemów: co poprzedzało wydarzenia w Częstochowie w 1988 roku; czy możemy wskazać wydarzenia, które po trzydziestu latach układają się w swoistą drogę-pielgrzymkę pojednania obu narodów, której celem i sceną była Częstochowa; jaka była rola św. Jana Pawła II w ideowym przesłaniu uroczystości milenijnych na Jasnej Górze. Zostanie też przedstawiony przebieg uroczystości na Jasnej Górze w 1988 roku i podjęta próba wskazania na najważniejsze elementy nauczania związanego z uroczystościami millenijnymi Rusi-Ukrainy oraz jak kontynuować ducha uroczystości jasnogórskich z 1988 r.

Pierwszego dnia konferencji 13 grudnia w ramach sesji pod hasłem “Jasna Góra przestrzenią dialogu i pojednania” referat wygłosi ks. prof. Henryk Skorowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie na temat: “Wartości chrześcijańskie podstawą dialogu narodów”.

Ks. prof. Jarosław Michał Moskałyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu będzie mówił o “teologii millenium chrztu Rusi-Ukrainy a prof. Marek Melnyk, z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie o “pojednaniu polsko-ukraińskim w świetle millenium chrztu Rusi”. Z kolei dr Jarosław Durka z Uniwersytetu Opolskiego będzie mówił o stosunku władz PRL wobec Jasnej Góry i milenium chrztu Rusi.

W drugim dniu spotkania, 14 grudnia, w sesji pt. “Kontekst historyczny millenium chrztu Rusi kijowskiej” prof. Roman Drozd z Akademii Pomorskiej w Słupsku przedstawi sytuację religijno-kulturową Ukraińców w Polsce w okresie PRL. Dr Olga Kraynia z Narodowego Kijowsko-Peczerskiego Rezerwatu Historyczno-Kulturowego w Kijowie wygłosi referat pt. “Kijów – Częstochowa zjednoczone Ikoną Bogarodzicy”.

Ks. protojerej Artur Masłej będzie mówił o roli arcybiskupa Myrosława Marusyna w przygotowaniu uroczystości chrztu św. Włodzimierza w Polsce. Dr N. Morawiec z Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie zajmie się tematem: “Katolicko-prawosławny dyskurs pamięci (na przykładzie twórczości dziejopisarskiej arcybiskupa Jerzego Koniskiego”.

Prof. Igor Iwanowicz Krywoszieja z Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Pawła Tyczyny w Humaniu wygłosi referat pt. “Oblicze dialogu katolicko-prawosławnego w Humaniu”. Następnie dr Wołodymyr Starka będzie mówił o pielgrzymkach w życiu duchowym wsi galicyjskiej końca XIX i pierwszej połowy XX wieku a dr Bohdan Baran z opowie o organizacji grecko-katolickiego ruchu pielgrzymkowego w drugiej połowie XIX w. i pierwszej połowie XX w. Obaj są wykładowcami Narodowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Włodzimierza Hnatiuka w Tarnopolu.

Prawie 9 mln pielgrzymów odwiedziło wczoraj Guadalupe

Podczas trzeciej sesji pod hasłem “Millenium chrztu Rusi-Ukrainy w Polsce” ks. dr Jerzy Zając z UKSW wygłosi referat pt. “Chrztu św. Włodzimierza w prasie katolickiej II Rzeczpospolitej a dr Ryszard Podgórski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zajmie się “aksjologią dialogu polsko-ukraińskiego”.

Redaktor Jacek Borkowicz z Laboratorium „Więzi” swoje wystąpienie poświęci dialogowi polsko-ukraińskiemu w okresie PRL. Redaktor Katolickiej Agencji Informacyjnej Krzysztof Tomasik będzie mówił o pojednaniu polsko-ukraińskim w materiałach KAI a mgr Janusz Ruciński z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego opowie o millenium chrztu Rusi-Ukrainy w prasie PRL.

Konferencję zakończy Msza św. przed Ikoną matki Boskiej Jasnogórskiej.

“Wydarzenia z roku 1988 są już trochę zapomniane. Dlatego warto je dziś przypomnieć. Chociażby dlatego by powrócić pamięcią do czasów gdy wydawało się, że pojednanie polsko-ukraińskie jest na wyciągnięcie ręki. Warto o tym wszystkim przypomnieć obecnie gdy wielu podważa cały proces pojednania obu narodów zainicjowany przez Kościół katolicki i chcą go dopiero zacząć. Zatem warto wrócić do początku całego procesu pojednawczego, w którym jeszcze nie uczestniczyli liderzy polityczni i przywódcy obu państw. Kiedy to wartości pragmatyczne, interesy partyjne nie decydowały wyłącznie o kształcenie dialogu i pojednania obu narodów. Był to czas nadziei na możliwość przezwyciężenia fatum historii i wiary, że oba narody mogą zbudować swe relacje na wartościach ewangelicznych. Obecnie już chyba zaczyna brakować tego chrześcijańskiego realizmu, który nakazuje nie tylko mówić „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, ale działać: uparcie dążyć do dialogu, myśleć o przyszłości, troszczyć się o wszystko co łączy” – piszą organizatorzy konferencji.

Para Prezydencka zachęca do udziału Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom

czw., 13/12/2018 - 01:31
“Zachęcamy do udziału w Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom. Ta akcja umacnia w nas poczucie wspólnoty – podobnie jak wtedy, gdy wywieszaliśmy biało-czerwone flagi i śpiewaliśmy hymn państwowy” – powiedział prezydent Andrzej Duda. Razem z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą na specjalnym filmie zachęcają do udziału w akcji, którą Caritas Polska organizuje po raz 25.

Para prezydencka na specjalnym filmie umieszczonym na oficjalnej stronie Prezydenta RP zachęca do udziału w akcji Caritas Polska Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom.

Prezydent Duda podkreślił, że przeżywamy właśnie wyjątkowy dla Polaków czas – 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. “Wspólnie radujemy się z wolności. I wiemy, że oznacza ona odpowiedzialność za los całej wspólnoty narodowej, w tym także solidarność z bliźnimi. Czekając na Święta, pamiętajmy więc o tych, którzy zawsze potrzebują naszej troski – o dzieciach i młodzieży, zwłaszcza z uboższych rodzin” – dodała Agata Kornhauser-Duda.

“Właśnie teraz możemy zrobić coś ważnego, aby wesprzeć naszych najmłodszych rodaków. Caritas już po raz 25. organizuje akcję Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom. Rozprowadza miliony świec, które zapłoną w polskich domach” – zaznaczył prezydent. Dzięki sprzedaży świec wiele dzieci będzie mogło wyjechać na zimowiska i letnie kolonie, a wielu chorych otrzyma pomoc na realizację leczenia i rehabilitacji.

“Zachęcamy do udziału w Wigilijnym Dziele Pomocy Dzieciom. Ta akcja umacnia w nas poczucie wspólnoty – podobnie jak wtedy, gdy wywieszaliśmy biało-czerwone flagi i śpiewaliśmy hymn państwowy” – dodał prezydent Duda.

Pierwsza Dama zauważyła, że okazywanie serdecznych uczuć i udzielanie praktycznego wsparcia osobom będącym w potrzebie to także wyraz naszego patriotyzmu i solidarności. “Niech zatem ciepło i blask świec Caritasu wypełnią nasze domy i serca. Bądźmy solidarni, cieszmy się razem wolną Ojczyzną i błogosławieństwem Bożego Dziecięcia” – zakończył Prezydent RP.

Pomysł Wigilijnej Świecy Caritas zrodził się w 1993 r. w ośrodku pomocy dzieciom niepełnosprawnym w Rusinowicach. Rok później światło świecy zajaśniało na stołach w całej Polsce. Od 19 lat Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom jest ekumenicznym dziełem tworzonym wspólnie przez Caritas Kościoła katolickiego, Diakonię Kościoła ewangelickiego i Eleos Kościoła prawosławnego.

Akcję można wesprzeć nabywając świece Caritas, których dystrybucja odbywa się w grudniu w parafiach i Caritas diecezjalnych na terenie całego kraju. Można również wysłać SMS o treści WIGILIA pod numer 72052 (koszt: 2,46 z VAT) lub dokonać wpłaty na konto Caritas Polska z dopiskiem „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom”.

Przewodniczący KEP napisał list do Ministra Zdrowia

czw., 13/12/2018 - 01:30
„Szanowny Panie Ministrze, w imieniu własnym oraz społeczności chorych na rdzeniowy zaniki mięśni w Polsce, proszę o możliwe jak najszybsze doprowadzenie do refundacji leku oraz o wsparcie dla wszystkich chorych na SMA, którzy czekają na leczenie” – napisał w liście przesłanym 12 grudnia do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki.

Abp Gądecki napisał, że ze smutkiem przyjął wiadomość od przedstawicieli Fundacji SMA w Polsce o śmierci 9-letniego Kuby oraz dwojga innych dzieci, które w minionych miesiącach przegrały walkę z rdzeniowym zanikiem mięśni.

Jak informują członkowie Fundacji, historia Kuby i wielu innych mogłaby zakończyć się inaczej. „Dzieci mógł uratować lek, na który chorzy w Polsce czekają od ponad półtora roku. Pozostajemy jednym z ostatnich państw europejskich, w których mimo postępów medycyny setki chorych na SMA stoją przed widmem nieubłaganej niepełnosprawności i śmierci, doświadczając ciągłego, bezpowrotnego pogarszania się stanu zdrowia” – napisał Przewodniczący KEP.

Prezydent Gdańska: sprawa ks. Jankowskiego musi zostać wyjaśniona

„Szanowny Panie Ministrze, w imieniu własnym oraz społeczności chorych na rdzeniowy zaniki mięśni w Polsce, proszę o możliwe jak najszybsze doprowadzenie do refundacji leku oraz o wsparcie dla wszystkich chorych na SMA, którzy czekają na leczenie” – dodał metropolita poznański.

13 grudnia w Ministerstwie Zdrowia odbędą się negocjacje pomiędzy producentem leku, a przedstawicielami MZ w tej sprawie.

Pojawienie się pierwszego leku na SMA nazywane jest przełomem. Dlatego na całym świecie chorzy i ich bliscy toczą nieustanną walkę o lek. Większość batalii znalazła swój pozytywny finał, ale nadal wielu chorych nie może skorzystać z możliwości leczenia. Polska jest jednym z ostatnich krajów, który nie refunduje leku.

Prawie 9 mln pielgrzymów odwiedziło wczoraj Guadalupe

czw., 13/12/2018 - 01:27
Ponad 8,7 mln osób z całego świata, głównie z Meksyku i Ameryki Łacińskiej, odwiedziło 12 grudnia bazylikę Matki Bożej z Guadalupe koło Miasta Meksyk. Jest to o prawie półtora miliona więcej niż w tym samym czasie ubiegłego roku, gdy do tego największego sanktuarium na kontynencie amerykańskim przybyło ok. 7 280 tys. pątników. Dziś przypada święto patronalne Patronki Meksyku i Ameryki.

Obchody odpustowe rozpoczęły się już o północy z 11 na 12 bm., gdy zespoły śpiewaczo-taneczne, zwane “Mariachis” z różnych części zaśpiewały słynne “Mañanitas” – piosenkę “urodzinową” ku czci Pani z Guadalupe w pobliskim Tepeyac, a więc w miejscu pierwszego Jej objawienia się św. Janowi Diego 12 grudnia 1531 roku. Liczni wierni otoczyli wykonawców przy wszystkich wejściach do miejscowego kościoła. W tym samym czasie liczne drogi prowadzące do sanktuarium zapełniły się setkami tysięcy wiernych, podążających do bazyliki, aby złożyć tam swe ofiary i prośby.

Według służby ochrony porządku (Protección Civil) na dziedzińcu przed świątynią do godz. 19 czasu miejscowego 11 grudnia zgromadziło się 7 598 tysięcy osób, ale do północy liczba ta znacznie wzrosła i większość komentatorów uważa, że w czwartek 13 bm. rano, gdy święto patronalne się zakończy, osiągnie ona, a zapewne przekroczy rekordową liczbę 9 milionów uczestników.

Ulice miasta pełne są ludzi różnych stanów i kondycji: wielu przybyło na bosaka, w poszarpanych ubraniach lub czołgając się po ziemi. Wypełniają w ten sposób swe śluby czy obietnice, złożone Maryi np. wraz z prośbami o wyzdrowienie lub załatwienie jakichś ważnych spraw osobistych, większość jednak przybywa tu “normalnie”, dziękując Jej za otrzymane łaski, z których część ma wymiar cudowny. Na przykład jeden z pątników w rozmowie z dziennikarzami zapewnił, że Maryja kilkakrotnie uratowała mu życie podczas poważnych wypadków drogowych.

Wigilia bez granic – zapraszamy cudzoziemców do naszego wigilijnego stołu

Meksykańska Policja Federalna rozpoczęła intensywną pracę na terenie sanktuarium już 1 grudnia, gdy zaczęli tam przybywać pierwsi pielgrzymi indywidualnie i zbiorowo, oblegając miejscowe hotele i restauracje, pochłaniając przy tym wielkie ilości typowych potraw meksykańskich, ciast, ale też innych narodów sąsiednich.

Tak ogromny napływ ludzi na stosunkowo niewielkim obszarze w praktyce sparaliżował miejscowy transport publiczny i spowodował ogromne korki w ruchu prywatnym. Trudności te nie mają jednak większego znaczenia dla samych pątników, którzy przede wszystkim chcą po prostu dotrzeć na miejsce i zwykle nawet nie uświadamiają sobie rozmiarów chaosu i problemów, towarzyszących obchodom święta Pani z Guadalupe.

Bp Kamiński: małżeństwa potrzebują dziś niepodważalnych wzorców

śr., 12/12/2018 - 23:34
Małżeństwa potrzebują dziś niepodważalnych wzorców – podkreślił bp Romuald Kamiński. Parafia Świętej Rodziny na stołecznym Zaciszu świętowała 70-lecie swojego istnienia. Przygotowaniem do obchodów były rekolekcje które poprowadził prefekt Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej, ks. Tomasz Sztajerwald.

W homilii bp Kamiński podkreślił wartość wspólnoty parafialnej zachęcając do spojrzenia na drugiego człowieka jako na dar od Boga. – W zasięgu wzroku oraz dróg – żyją ludzi z tej samej wspólnoty do których mogę się z pełnym zaufaniem zwrócić o pomoc, złożyć na ten czas i tej mierze swoją nadzieję, dodadzą mi otuchy, w trudnych chwilach mnie wspomogą, otoczą modlitwą, pomogą mi zrozumieć dane sytuacje – wymieniał biskup warszawsko-praski.

Jako wzór budowania wzajemnych relacji wskazał Świętą Rodziną. – „Kiedy tyle zabiegów czynimy by dźwignąć poziom życia społecznego w kwestii uporządkowania moralnego i etycznego, podniesienia relacji między ludźmi to Święta Rodzina jest nam ogromnie potrzebna, bo musimy oprzeć się na jakimś niepodważalnym wzorcu by zobaczyć piękny przykład matki, podobnie ojca i przyjąć również otwartym sercem to co oni wzajemnie między sobą reprezentują, wtedy kiedy są sami, jak i wówczas kiedy małżeństwo przeradza się w rodzinę” – mówił biskup warszawsko-praski.

Nawiązując do obrazu Świętej Rodziny w Kaliszu przypomniał małżonkom o ich powinności doprowadzenia dziecka do Boga, by na Nim jak na fundamencie mogło budować swoje dojrzałe życie. – „Jak śpiewamy w jednej z piosenek – Zadbajcie najpierw o Królestwo Boże a wszystko inne będzie wam dodane” – stwierdził.

Mówiąc o wzajemnych relacjach rodziców nazwał je filarami w życiu dziecka dzięki którym może ono bezpiecznie się rozwijać. – Jeśli one się załamują, albo wykruszają z tej konstrukcji, co się wówczas dzieje? Czy w takiej sytuacji można by powiedzieć, że dziecko czuje się szczęśliwe – zachęcał do refleksji bp Kamiński.

– Jako wspólnota parafialna jesteście odpowiedzialni w tej części Warszawy za kształtowanie świadomości, czym jest wspólnota małżeńska, oraz czymże jest wspólnota rodzinna. Już nie mówię o miejscowej wspólnocie – powiedział biskup warszawsko-praski.

Przygotowaniem do obchodów 70-lecia parafii były rekolekcje które poprowadził prefekt WSD Diecezji Warszawsko-Praskiej:. ks. Tomasz Sztajerwald.

Parafia Świętej Rodziny na stołecznym Zaciszu powstała 12 grudnia 1948 roku, na mocy dekretu Bp Zygmunta Choromańskiego. Pierwszym proboszczem był ks. Stefan Sydry.

Gorzów Wlkp.: Bp Lityński poświęcił dzwon w parafii pw. Najświętszego Zbawiciela

śr., 12/12/2018 - 23:30
Ordynariusz diecezji zielonogórsko – gorzowskiej bp Tadeusz Lityński poświęcił 12 grudnia dzwon nowo powstającego kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Gorzowie Wielkopolskim. Hierarcha przewodniczył wieczornej Mszy św. w intencji dzieła budowy świątyni, pracujących przy jej wznoszeniu, darczyńców, ofiarodawców i wszystkich parafian.

W uroczystości uczestniczyli gorzowscy duchowni z ks. prof. Romanem Harmacińskim, twórcą sanktuarium św. Weroniki i byłym proboszczem parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, z której podziału w 2001 r. powstała parafia Najświętszego Zbawiciela, a jej proboszczem od początku jest ks. Andrzej Tomys, budowniczy nowej świątyni.

Ks. Andrzej Tomys przypomniał, że wykonanie dzwonu zbiegło się z rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości ale również to dzieło przypominać będzie wybór Jana Pawła II na stolicę Piotrową. W tym roku przypada 40. rocznica wyboru naszego rodaka, więc taki napis również na nim się znajduje.

– Ten dzwon będzie zapraszał do modlitwy i obwieszczał obecność Boga. Ponieważ człowiek nie zawsze pamięta o Stwórcy, dlatego On sam przypomina się i wzywa aby u niego szukać wsparcia. Głos tego dzwonu, będzie przypominał o obecności, bliskości i wyciągniętych w naszą stronę dłoniach Ojca z zaproszeniem na spotkanie – powiedział bp Lityński, który przy współudziale duchownych dokonał jego poświęcenia.

W uroczystości uczestniczył także ludwisarz Zbigniew Felczyński, który rozbujał dzwon i po raz pierwszy parafianie mogli usłyszeć jego głos. W czwartek planowane jest umieszczenie na wieży powstającego kościoła.

Bp Lityński przypomniał o znaczeniu modlitwy, której jak stwierdził prawdziwą szkołą – jest parafia. – Tu składane są intencje, tu z nadzieją możemy patrzeć na Najświętszego Zbawiciela. Właściwe patrzenie na otaczający nas świat, nie tylko często uspokaja, pozwala zapomnieć o kłopotach i kieruje naszą myśl w stroną Stwórcy, który jest potężnym Bogiem. I właśnie głos tego dzwonu – mówił kapłan – będzie przypominał, że Bóg jest dla nas wsparciem i umocnieniem. Przez jego dźwięk będziemy wołani na zgromadzenie, spotkanie, będziemy informowani, że …. tu będzie rzucane Słowo Boże i tu będzie się dokonywało dzieło Bożego Miłosierdzia – podkreślił ordynariusz, wspominając moment odejścia Jana Pawła II, o czym oznajmiały wszystkie dzwony.

W czwartek planowane jest umieszczenie dzwonu na wieży nowego kościoła.

Oświęcim: relikwie o. Pio przy celi śmierci św. Maksymiliana Kolbe

śr., 12/12/2018 - 21:15
Relikwie słynnego stygmatyka, o. Pio z San Giovani Rotondo, które odwiedziły parafię franciszkańską w Harmężach, gościły także na terenie byłego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Duszpasterz Grup Modlitwy św. o. Pio, franciszkanie konwentualni oraz bracia kapucyni z Włoch modlili się na dziedzińcu bloku 11 oraz w celi śmierci św. o. Maksymiliana na terenie Auschwitz.

Podczas modlitwy na terenie Miejsca Pamięci zakonnikom towarzyszyły relikwie św. o. Pio: bandaż z krwią, rękawica, którą nosił na stygmacie dłoni, i habit. Wcześniej relikwie nawiedziły parafię franciszkańską w pobliskich Harmężach.

„Możecie czuć się uprzywilejowani, ponieważ te relikwie na tydzień opuściły San Giovani Rotondo, aby m.in. odwiedzić Harmęże” – powiedział do wiernych o. Roman Rusek OFMCap, Krajowy Duszpasterz Grup Modlitwy św. o. Pio i odpowiedzialny za jego relikwie w Polsce.

W okolicznościowym kazaniu kapucyn przedstawił niezwykłość i prostotę o. Pio oraz zwrócił uwagę na szczególny dar tego charyzmatycznego zakonnika: zdolność przebaczenia innym. Duchowny mocno zaakcentował, że przebaczenie, którego mocą Chrystusowego kapłaństwa udzielał o. Pio, jest potrzebne szczególnie dzisiejszym małżeństwom, aby zachować ich wierność i trwałość.

Po zakończonej Eucharystii, sprawowanej przez miejscowego proboszcza o. Piotra Cubera, wierni mieli okazję indywidualnie uczcić relikwię świętego.

O. Pio urodził się 25 maja 1887 r. jako Francesco Forgione w Pietrelcina. W wieku 16 lat wstąpił do zakonu kapucynów otrzymując imię Pio. Mimo słabego zdrowia i ascetycznego trybu życia skończył studia teologiczne i w 1910 r. w katedrze w Benewencie otrzymał święcenia kapłańskie. W 1918 r. na dłoniach, nogach i piersi młodego kapucyna pojawiały się otwarte rany – stygmaty, które pozostały na jego ciele do końca życia.

Kraków: Polska Fundacja dla Afryki wybuduje dwie wioski dla trędowatych

śr., 12/12/2018 - 21:12
Polacy wybudują na Madagaskarze dwie wioski dla trędowatych. Budowa ruszy na wiosnę i potrwa do jesieni. Inicjatorem przedsięwzięcia jest Polska Fundacja dla Afryki.

Pierwsza wioska powstanie w Mampikonach, gdzie Polacy muszą wykupić ziemię od prywatnych właścicieli, a druga 80 km dalej – w miejscowości Port-Berge. Tutaj ziemię pod budowę wioski podarował lokalny Kościół.

W każdej wiosce stanie po pięć skromnych, murowanych, dwupokojowych domków z toaletami i pomieszczeniami do mycia. W jednej wiosce może zamieszkać 10 osób. Wokół domków będzie przestrzeń na własne uprawy.

– Wioski będą przeznaczone dla tych, którzy są w najbardziej zaawansowanych stadiach choroby, którzy mają już nikłe szanse na powrót do zdrowia – poinformował Wojciech Zięba, prezes Polskiej Fundacji dla Afryki. Zapowiedział, że budowa wiosek rozpocznie się wiosną przyszłego roku i potrwa najdłużej do jesieni.

Koszt inwestycji to około 200 tys. zł. Pomocy trędowatym w wioskach udzielać będą ojcowie duchacze z Bydgoszczy, z którymi współpracuje krakowska fundacja.

Polska pomoc dla trędowatych na Madagaskarze obejmie także dwutygodniową misję grupy krakowskich lekarzy. Jesienią polecą do tego kraju, aby pomagać cierpiącym na trąd.

Na Madagaskarze trąd jest groźny z powodu biedy. W tamtejszych wioskach nie ma lekarzy, czasami trzeba do nich iść – czy jechać wozem zaprzężonym w byki – kilkadziesiąt kilometrów. Chory nie może pracować, więc nie stać go ani na leki, ani na lekarza z miasta.

Trąd to nie tylko choroba, ale także odrzucenie i samotność. To nie tylko cierpienie fizyczne, ale i duchowe. Chorzy żyją w warunkach skrajnej nędzy, w opuszczonych, zapadających się chatkach. Są solidarni i wzajemnie sobie pomagają.

Średnia długość życia na Madagaskarze to zaledwie 45 lat. Najczęstszy skład rodziny to mama – wdowa i kilkoro dzieci. Służba zdrowia jest odpłatna i przez to niedostępna dla większości Malgaszów, utrzymujących się z uprawy cebuli, ryżu i manioku.

Według światowych danych, na 10 tys. mieszkańców na Madagaskarze przypada zaledwie 23 medyków: lekarzy, pielęgniarek i położnych.

Według WHO rocznie na trąd zapada około 200 tys. osób. Najwięcej zachorowań notuje się w Indiach, Brazylii, Birmie i na Madagaskarze.

Polska Fundacja dla Afryki istnieje od pięciu lat. W tym czasie zrealizowała ponad 100 projektów, które zmieniają Afrykę, jak budowa szkół, przychodni i studni. Prowadzi także akcje interwencyjne, np. szczepienia czy dożywanie i udziela pomocy konkretnym osobom. – Podstawą działania naszej Fundacji jest słuchanie potrzeb z terenu. Nie wymyślamy za biurkiem projektów, nie budujemy szkół tam, gdzie sądzimy, że ich brakuje. Pomagamy finansować przedsięwzięcia, które planują ludzie żyjący w Afryce – wyjaśnia Wojciech Zięba.

Celem Fundacji jest ochrona zdrowia mieszkańców Afryki oraz poprawa warunków ich życia.

Słupsk: samotni zjedzą świąteczny obiad w restauracji

śr., 12/12/2018 - 20:24
Caritas troszczy się o ludzi, którzy są samotni w święta. Zaprasza ich do spędzenia pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia przy świątecznym stole w słupskiej restauracji.

Jak zaznacza dyrektor Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej, ks. Tomasz Roda, nawet jeśli ubodzy i samotni korzystają z zaproszeń na organizowane w swoim mieście wigilijne poczęstunki, to jednak sam wigilijny wieczór i dni świąteczne spędzają zazwyczaj samotnie i skromnie.

Dlatego diecezjalna Caritas wraz z Caritas parafii pw. św. Jacka w Słupsku, organizuje dla nich świąteczny obiad. To jej pierwsza taka bożonarodzeniowa akcja.

Spotkanie przy zastawionym świątecznie stole odbędzie się w restauracji Staromiejskiej w Słupsku 25 grudnia o 12.30. Organizatorzy są przygotowani na wielu gości, czeka na nich ponad 200 miejsc.

– Zapraszamy ludzi samotnych, schorowanych, ubogich, ale też ludzi ulicy na świąteczne spotkanie przy stole. Nasi goście będą podjęci świątecznym obiadem, programem artystycznym i prezentami. Chcemy, by poczuli się wyjątkowo i by razem z nami doświadczyli radości świąt Bożego Narodzenia – przekonuje ks. Roda.

Zaproszenie do świątecznego stołu będzie można usłyszeć także w słupskich parafiach oraz w lokalnych mediach.

Abp Ryś: w czasie pielgrzymki ekumenicznej rosło w nas pragnienie bycia jednością!

śr., 12/12/2018 - 20:20
Nazaret, Góra Tabor, Góra Błogosławieństw, Kafarnaum, Betlejem, Jezioro Galilejskie, Jordan, Jerozolima to tylko niektóre z miejsc, jakie przez dziewięć dni łódzcy chrześcijanie odwiedzili w Ziemi Świętej, modląc się w najważniejszych dla Kościoła i świata miejscach związanych z historią zbawienia. Pomysłodawcą tego pierwszego w historii ekumenicznego przedsięwzięcia był metropolita łódzki abp. Grzegorz Ryś.

Podsumowując ten czas wspólnie spędzony w Izraelu metropolita łódzki powiedział między innymi. – To był taki ponad tydzień ekumeniczny zupełnie inaczej przeżywany. Nie tylko przez nabożeństwa, ale 24 godziny na dobę poprzez udział we wspólnych liturgiach, spotkaniach – i z tego co wiem – w wymianach kontaktów, we wspólnych znajomościach i nawiązanych relacjach. W historii Kościoła bywało tak, że liderzy, że elity kościelne gdzieś tam odnajdywały drogę do porozumienia, były zawierane unie w Lyonie, we Florencji – dziś też to się dzieje – jest np. wspólna deklaracja o usprawiedliwieniu pomiędzy nami, a Luteranami, a ostatnio do tej deklaracji dołączył się Kościół Kalwiński. To są niesłychanie ważne wydarzenia. One jednak kończą się niczym, jeśli nie znajdują gruntu, w który mogą zapuścić korzenie i rosnąć. Tym gruntem jest doświadczenie wspólnoty, w takim szerokim rozumieniu wśród wiernych. – podkreślił hierarcha.

Zwrócił także uwagę na to, że – brakuje takich spotkań, kiedy my potrafimy razem się modlić, razem posłuchać Słowa Bożego, razem zobaczyć jak Duch Święty działa w życiu naszych wspólnot, razem się otwierać na to, co Duch Święty działa w każdej z tych wspólnot. Dopiero kiedy to się dzieje, to ten dialog, który jest dialogiem teologów, biskupów ma sens, bo jego owoce nie trafią w próżnię, a na podatny grunt. Ta pielgrzymka pokazała, że niczego nie udawaliśmy, było widać granice naszej jedności, nikt ich nie przekraczał, każdy został uszanowany w swej odrębności, ale rosło w nas pragnienie bycia jednością! – tłumaczył pomysłodawca pielgrzymki.

We wspólnym pielgrzymowaniu wzięło udział ponad 300 osób, wśród których byli duchowni i świeccy z Kościoła Katolickiego, Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego, Ewangelicko – Reformowanego oraz Kościoła Chrześcijan Baptystów.

– Dla mnie osobiście podczas tej pielgrzymki ważne było to, że mogliśmy modlić się wspólnie. – tłumaczy Aleksander Mieleszkiewicz. Cieszę się, że mogliśmy w czasie tej pielgrzymki uczcić relikwie, że mogliśmy dotykać żłóbka w grocie w Betlejem, dotknąć skały na Golgocie, modlić się w grocie zmartwychwstania. To były wyjątkowe i niezapomniane przeżycia, które pozostaną we mnie na długie lata. Nawiązało się tuta wiele przyjaźni i mam nadzieję, że będzie tego jakiś efekt, który będzie skutkował w dniach następnych – dodaje pątnik.

– Dla mnie jak i dla wielu chrześcijan najważniejszym miejscem odwiedzonym w czasie tej pielgrzymki był Grób Pański. Tak chciałam zobaczyć ten grób i tam się modlić i tak się stało! Przyjechałam na tę pielgrzymkę, aby modlić się za moje dzieci, za moich rodziców, rodzinę i najbliższych – podkreśla Marina Rzepecka z Łodzi.

– Dla mnie jak i dla wielu z nas podczas tej pielgrzymki najcenniejszym było to, że byliśmy tam razem. Chyba – tak mi się wydaje – po raz pierwszy w historii razem, pomimo podziałów. To było wyjątkowe, że wraz z nami modlili się prawosławni, luteranie i kalwini. Te momenty obecne w liturgiach, które przeżywaliśmy wspólnie były dla mnie bardzo mocne i zapadły mi w serce, bo ta jedność jest najważniejsza nie tylko w Kościele ale wśród nas – tłumaczy Anna Soból – Pacyniak.

Najbliższe wspólne ekumeniczne wydarzenie to Tydzień Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan, który odbędzie się w dniach 18-25 stycznia 2019 roku. Ta wspólna ekumeniczna modlitwa w kościołach chrześcijańskich miasta Łodzi będzie z pewnością dobrą okazją do spotkania i wspólnej modlitwy uczestników ekumenicznej pielgrzymki.

Warszawa: upamiętniono 230. rocznicę urodzin gen. Piotra Szembeka

śr., 12/12/2018 - 18:33
W kościele Najczystszego Serca Maryi w Warszawie odbyły się uroczystości z okazji 230. rocznicy urodzin gen. Piotra Szembeka, uczestnika Powstania Listopadowego w Bitwie pod Olszynką Grochowską, członka Rady Wojennej oraz gen. i dowódcy 4 Dywizji Piechoty. Mszy św. przewodniczył ordynariusz warszawko-praski bp Romuald Kamiński.

W homilii duchowny zaapelował o wdzięczność wobec tych, którzy oddawali życie w służbie Ojczyźnie. – Bóg stawia na drogach naszego życia różne osoby, którym niekiedy bardzo wiele zawdzięczamy. Wśród nich jest postać gen. Szembeka, którego całe życie związane było z wojskiem – mówił bp Kamiński przyznając, że życie narodowego bohatera nie było łatwe. – Przyszło mu służyć zarówno pod zaborem pruskim, następnie rosyjskim a także pod wodzą Napoleona. Mimo to wszystko co podejmował zawsze czynił z troski o dobro Ojczyzny, chociaż formalnie jej nie było. Księstwo Warszawskie, Królestwo Polskie czy w końcu Królestwo Kongresowe to była jedynie namiastka naszych ambicji i pragnień, ale nie wolna Ojczyzna – powiedział biskup warszawsko-praski.

Zwrócił uwagę, że Polakom brakuje dziś umiejętności dostrzegania i szanowania zasług innych ludzi na różnych polach. – Nie można koncentrować się jedynie na sobie i własnych zasługach. Jest wielu którzy czynią ogromne dobro dla innych. Powinniśmy ich nie tylko dostrzegać ,ale również być wdzięczni za ich wkład we wspólne dobro – mówił bp Kamiński.

Po liturgii złożono wieńce prze tablicą upamiętniającą gen. Szembeka.

Po upadku Powstania Listopadowego, w 1835 r. gen. Szembek został skazany przez władze rosyjskie na konfiskatę dóbr za udział w powstaniu.

Niech towarzyszy nam wdzięczność wobec ludzi, którzy przeciwstawili się złu

śr., 12/12/2018 - 15:17
Niech towarzyszy nam wdzięczność wobec ludzi, którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu – powiedział na antenie Radia Plus Radom biskup Piotr Turzyński, nawiązując do 37. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. W czwartek 13 grudnia, będzie obchodzony w Kościele w Polsce dzień modlitw za ofiary tego czasu. Znakiem pamięci o tragicznych wydarzeniach będzie zapalenie symbolicznego światełka w oknie o godz. 19.30 w ramach akcji „Ofiarom Stanu wojennego. Zapal Światło Wolności”.

Biskup Piotr Turzyński przypomniał, że na przestrzeni wieków naszej historii byli odważni ludzi, którym zależało na wolności człowieka. – W to wszystko wpisują się także bunty robotników w okresie PRL. Solidarnościowy zryw narodził się także z wiary, bo protestujący zawsze byli z Bogiem i Matką Bożą. Cieszyli się także życzliwością ze strony św. Jana Pawła II. Ci ludzie mieli odwagę zmieniać świat i Polskę. To wszystko zostało drastycznie zatrzymane przez wprowadzenie stanu wojennego. Wiele osób poniosło śmierć, wiele także internowano. To były dni wielkiego cierpienia – powiedział bp Turzyński.

Dalej biskup pomocniczy radomski mówił, że naród Polski ma w sobie dążenie do wolności, nadziei na dobro i tego nie wolno niszczyć. Zachęcił też do modlitwy za ofiary stanu wojennego. Wspomniał też postać biskupa Edwarda Materskiego, pierwszego ordynariusza radomskiego, który niósł pomoc dla osób internowanych. – Nasza pamięć tutaj jest ważna. Nasza wdzięczność powinna kierować się wobec tych ludzi, którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu. Wciąż musimy zmagać się o naszą niepodległość i wolność, abyśmy dobrze czuli się w domu, któremu na imię Polska. Abyśmy potrafili się porozumiewać, mimo dzielących nas poglądów – powiedział biskup Piotr Turzyński.

Wspomniany wcześniej bp Edward Materski o stanie wojennym mówił na antenie Radia Plus Radom w grudniu 2011 roku. Podziękował wówczas wszystkim, którzy wspierali internowanych i represjonowanych. Wspominał też o Mszach świętych jakie celebrował dla więźniów politycznych. – Wszyscy otrzymali egzemplarze Nowego Testamentu. Kiedyś szedłem korytarzem więzienia i ktoś zaczął mnie gonić. Pomyślałem, że zgubiłem drogę i strażnik chciał mi wskazać drogę wyjścia. A on, ku mojego zdziwieniu, poprosił o Pismo Święte – wspominał bp Materski, który również niósł pomoc duszpasterską dla uczestników najdłuższego protestu studenckiego w dziejach PRL i jedynego, który nie miał wymiaru ekonomicznego. Chodzi o protest pracowników i studentów Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu.

Według szacunków IPN, w regionie radomskim internowano ok. 130 osób, wśród nich Andrzeja Sobieraja, który razem z Januszem Onyszkiewiczem i Antonim Tokarczukiem przebywał w więzieniu ponad rok – najdłużej spośród wszystkich zatrzymanych wówczas w kraju.

W Radomiu, w kościele księży jezuitów, odprawiano Msze św. w intencji Ojczyzny na początku lat 80. Rozpoczął je na prośbę działaczy podziemia o. Hubert Czuma. Gromadziły one tysiące radomian. Udział w nich traktowano jako manifestację przeciwko stanowi wojennemu.

W Radomiu w stanie wojennym pomagano internowanym i represjonowanym. W tych tragicznych chwilach w historii polskiego narodu, ówczesny biskup sandomiersko-radomski Edward Materski, celebrował Msze święte dla więźniów politycznych.

– Otrzymaliśmy pozwolenie na celebrowanie Mszy świętych dla internowanych, ale był jeden warunek, aby w liturgii uczestniczyło nie więcej niż 40 osób. W ten sposób sprawowaliśmy Msze trzy razy dziennie. Ci ludzie byli nam wdzięczni – wspominał nieżyjący już bp Materski.

Pamiętał również, że obecny kościół katedralny w Radomiu był w czasie stanu wojennego punktem informacyjnym. – Po wieczornej Mszy świętej były przekazywane informacje dla osób, których bliscy byli internowani. W tym czasie również powstał komitet społeczny, który opiekował się wszystkimi rodzinami, których bliscy byli uwięzieni – mówił pierwszy biskup radomski.

W czasie stanu wojennego strajkowała ówczesna Wyższa Szkoła Inżynierska. Strajk rozpoczął się 26 października 1981 roku i trwał 49 dni. Był to najdłuższy protest akademicki w dziejach PRL. W strajk włączyło się ok. 400 osób. Jako pierwsi zaprotestowali pracownicy naukowi Wyższej Szkoły Inżynierskiej, po kilku dniach przyłączyli się studenci. Strajk poparło 70 uczelni w Polsce. Niezwykłe było poparcie protestu przez partyjny komitet uczelniany w Szczecinie.

Wigilia bez granic – zapraszamy cudzoziemców do naszego wigilijnego stołu

śr., 12/12/2018 - 14:35
Do przyjęcia obcokrajowców na wigilijną wieczerzę po to, aby wzajemnie się poznać, modlić i świętować, zaproszone są polskie rodziny w ramach dzieła „Wigilia bez granic”. Jej organizatorem już po raz trzeci jest Instytut Myśli Schumana – fundacja propagująca wartości chrześcijańskich w życiu publicznym.

Głównym założeniem dzieła jest większa asymilacja cudzoziemców w Polsce poprzez dokładniejsze poznanie polskiej kultury, tradycji i wiary chrześcijańskiej. Zapraszanie cudzoziemców na Wigilię ma służyć polskim rodzinom do poszerzania wiedzy o innych kulturach i przyczyniać się do tworzenia nowych relacji międzyludzkich. W wielu przypadkach, przyjaźnie zawarte przy wigilijnym stole przetrwały do dziś, są kontynuowane i rozwijane.

„Ważnym celem świątecznego dzieła stworzonego przez Instytut Myśli Schumana – wyjaśnia prof. Zbigniew Krysiak, prezes Instytutu – jest jednoczenie ludzi, aby prowadzić do solidarności i pokoju między narodami w duchu idei Roberta Schumana, dlatego zapraszamy wszystkich Polaków do wzięcia udziału w inicjatywie Wigilia Bez Granic. Niech tradycyjne wolne miejsce i puste nakrycie przy wigilijnym stole w tym roku się zapełni. Zaprośmy naszych bliźnich przybyszów z innych krajów, aby ożywić naszą piękną tradycję. Dzieło to także ma na celu ożywienie w Polsce tradycji tzw. „wolnego talerza”, który w 99% pozostaje cały czas pusty”.

Aby zaprosić cudzoziemca do stołu wigilijnego należy zgłosić swoją osobę na stronie www.WigiliaBezGranic.com do koordynatora w danym mieście, dzielnicy, miejscowości lub instytucji, który będzie organizował cotygodniowe spotkania przed wigilią, o wyznaczonej godzinie i w wyznaczonym miejscu.

Dzieło to – wyjaśnia prof. Krysiak – może mieć kluczowe znaczenie dla budowania wizerunku Polski w Europie i świecie jako kraju o żywym wspólnotowym charakterze w relacjach między ludźmi różnych narodów i prawdziwej demokracji, gdzie w wolności budowana jest wspólnota, w której cudzoziemcy przestają czuć się obco, lecz stają się domownikami, a także wielkimi patriotami jak to można było obserwować w I Rzeczpospolitej. Taki model byłby swego rodzaju realizacją także idei Ojców jednoczącej się Europy po II Wojnie Światowej, a w szczególności Sługi Bożego Roberta Schumana. Trzeba tu przypomnieć, że Robert Schuman o takim wymiarze tzw. demokracji chrześcijańskiej myślał nie tylko w kontekście Europy, ale także całego świata. Mówił On, że „demokracja będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale”.

W grudniu 2016 roku odbył się pierwszy etap dzieła „Wigilia Bez Granic” zorganizowanej przez Instytut Myśli Schumana i Grupy Schumana. W „Wigilii Bez Granic 2016” wzięło udział kilkaset polskich rodzin z terenu województwa mazowieckiego i łódzkiego, które z życzliwością i otwartością przyjęły cudzoziemców przy swoich wigilijnych stołach. Rok 2017 był kolejnym etapem „Wigilii Bez Granic”, która miała zasięg ogólnopolski i uczestniczyło w niej kilka razy więcej osób niż wcześniej. Projekt jest promowany w wielu miastach Polski, głównie na uczelniach, wśród polskich rodzin, przedsiębiorstw i różnych instytucji. Zachęcaliśmy do tego dzieła władze miast, wojewodów, posłów, senatorów i inne podmioty. Zagraniczni goście pochodzili z wielu krajów na świecie i z różnych wyznań, między innymi z takich krajów jak Francja, Armenia, Turcja, Indie, Chiny, Egipt, Wietnam, Ukraina czy Korea.

W ramach dzieła, przewidziane są również spotkania integracyjne przed samą Wigilią, na których polskie rodziny mogą poznać się ze swoimi gośćmi, zaś w dalszej kolejności po Wigilii w ciągu roku proponuje się systematyczne spotkania Polaków z obcokrajowcami w tzw. Grupach Schumana. Należy mieć na uwadze, iż w Polsce mieszka liczna grupa cudzoziemców, którzy przyjeżdżają do nas na długie lata, a nawet na zawsze. Bardzo często pochodzą oni z dalekich rejonów świata i bardzo rzadko odwiedzają swoje rodzinne strony. Na polskich uczelniach studiuje ponad 60 tysięcy studentów z całego świata, zaś ponad 1 milion cudzoziemców to aktywni zawodowo pracownicy różnych firm w Polsce.

Dyrektorem dzieła jest Ryszard Krzyżkowski: Ryszard.Krzyzkowski@IMSchuman.com; tel. 570 990 686;

Rzecznikiem Prasowym oraz Koordynatorem Kampanii jest Anna Bielecka: Anna.Bielecka@IMSchuman.com, tel. 601 616 040. Dla tego dzieła istnieje specjalna strona www.WigiliaBezGranic.com.

Płock: rekolekcje adwentowe w Katolickim Radiu Diecezji Płockiej i internecie

śr., 12/12/2018 - 14:31
Radiowe Rekolekcje Adwentowe, emitowane trzy razy dziennie, to propozycja Katolickiego Radia Diecezji Płockiej, aby dobrze przygotować się do świąt Bożego Narodzenia. Mają one także swoją wersję internetową. – Chodzi o to, aby słowo Boże było dostępne nie tylko on-air, ale także on-line – uważa ks. Krzysztof Jończyk, autor rozważań adwentowych.

Radiowe Rekolekcje Adwentowe, to projekt autorski Katolickiego Radia Diecezji Płockiej. Polegają na tym, że w kolejne dni Adwentu rozważana jest Ewangelia dnia. Nie chcą zastąpić rekolekcji parafialnych przed Bożym Narodzeniem, ale skłonić do przemyśleń i zastanowienia.

Rekolekcje głosi ks. Krzysztof Jończyk proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Sadłowie, a wcześniej dyrektor Katolickiego Radia Diecezji Płockiej. Opiera je na Ewangelii dnia, w odniesieniu do czasu Adwentu.

– Dziś, gdy w życiu wszystko dzieje się bardzo szybko, gdy nie zawsze można przez kilka dni uczestniczyć w rekolekcjach parafialnych, warto włączyć radio i rano, w samochodzie, czy wieczorem w domu, odsłuchać treść rozważań na dany dzień, aby choć w ten sposób przygotować się do Adwentu. Przestrzeń w sieci jest ogromna i byłoby dużym zaniedbaniem, gdyby nie zamieszczało się w niej słowa Bożego. Skoro radio daje dziś nie tylko możliwości on-air, ale także on-line, to koniecznie trzeba to wykorzystać, a także systematycznie powiększać ofertę religijną w sieci – uważa ks. Krzysztof Jończyk, autor rekolekcji radiowych.

Emisję Radiowych Rekolekcji Adwentowych zaplanowano trzy razy dziennie, od poniedziałku do piątku w godzinach 6.40, 11.54 i 22.20 na falach radiowych: 104,3 Mhz – Płock oraz 103,9 Mhz – Ciechanów. Natomiast w niedzielę są transmitowane o godzinie 11.54.

Radiowe Rekolekcje Adwentowe mają także swoją wersję internetową. Codziennie w godzinach wieczornych (ok. 20.00) można ich posłuchać na faceebook`owym profilu KRDP. Nagranym rozważaniom towarzyszy zdjęcie i fragment Ewangelii.

KUL: wystawa najcenniejszych obiektów z Biblioteki Uniwersyteckiej

śr., 12/12/2018 - 14:30
Najstarsze i najcenniejsze rękopisy, stare druki, zbiory graficzne, kartograficzne i muzyczne zgromadzone przez Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II zostały zaprezentowane podczas wernisażu wystawy „Ex thesauro. Ze skarbca Biblioteki Uniwersyteckiej KUL”. Pierwszy raz w 100-letniej historii uczelni pokazano jednocześnie tak wiele oryginalnych dokumentów, które zazwyczaj nie opuszczają zamkniętych magazynów bibliotecznych.

W rozmowie z dziennikarzami rektor KUL, ks. prof. Antoni Dębiński wyznał, że uczelniany księgozbiór odgrywa istotną rolę w funkcjonowaniu katolickiego uniwersytetu. – Biblioteka jest naszą dumą i warsztatem pracy. To miejsce, gdzie można spokojnie studiować. Towarzyszy nam od początku działania KUL – powiedział rektor.

O specyfice zbiorów opowiedzieli kuratorzy wystawy Arkadiusz Adamczuk i Jadwiga Jaźwierska. – Mieliśmy ogromny problem, jak spośród tysięcy rękopisów czy starodruków wybrać rzeczy najcenniejsze – mówił Adamczuk.

Najstarszym eksponatem, jaki znajduje się w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej KUL jest iluminowany, rękopiśmienny kodeks średniowieczny „Dekret Gracjana”. Dokument powstał pod koniec XIII w. najprawdopodobniej w Paryżu lub w warsztacie działającym pod wpływem paryskim.

– Posiadamy też sporą kolekcję cennych rękopisów uratowanych od wojennego zniszczenia. Po raz pierwszy prezentujemy Archiwum Filomatów, gdzie znajdziemy autografy Adama Mickiewicza – tłumaczyła Jaźwierska.

Wystawę można oglądać do 21 grudnia 2018 r.

Biblioteka Uniwersytecka KUL została powołana do życia razem uczelnią 8 grudnia 1918 r. Jej pierwszymi zbiorami były książki i dokumenty przywiezione przez ks. Idziego Radziszewskiego z likwidowanej Akademii Duchowej w Petersburgu.
Obecnie siedziba główna Biblioteki mieści w nowoczesnym budynku przy ul. Fryderyka Chopina w Lublinie. Liczbę zbiorów szacuje się na ok. 2 mln pozycji.

COP24: Kościół apeluje o zawarcie solidarnego porozumienia

śr., 12/12/2018 - 14:30
Podczas konferencji prasowej z udziałem watykańskiego sekretarza Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka ks. Bruno-Marie Duffe apelowano o zawarcie solidarnego porozumienia, uwzględniającego sytuację państw najbardziej narażonych na negatywne skutki zmian klimatycznych.

Przewodniczący watykańskiej delegacji na COP24 ks. Duffe zauważa, że „jesteśmy w kluczowym momencie, w którym należy zachęcać do podejmowania wyborów na rzecz ochrony ludzkiego życia i ludzkiej godności”. Podkreśla, że dotyczy to szczególnie najbiedniejszych rejonów świata. – Musimy wspierać, zachęcać i wyjaśniać znaczenie nowej, uniwersalnej solidarności – dodaje.

– Naszym obowiązkiem na COP24 jest nie tylko słuchanie i rozumienie ale także apel o nową solidarność, o globalną umowę solidarnościową – powiedział watykański minister ds. społecznych.

Wskazał, że do decyzji mających na celu działania na rzecz ograniczenia wzrostu globalnej temperatury należy dodać także próby budowania „dialogu międzypokoleniowego”. Podkreślił, że „skuteczne przeciwdziałanie zmianom klimatycznym nie może być postrzegane tylko na płaszczyźnie etycznej, ale wymaga decyzji politycznych i finansowych oraz solidarnego wsparcia dla krajów najbiedniejszych i najbardziej narażonych na skutki zmian klimatycznych”.

W konferencji wzięła także udział Mercy Chirambo z Katolickiej Komisji Rozwoju z Malawi. Zauważyła, że zmiany klimatyczne wywołują realne, negatywne „skutki dla ludzi, tracących życie i dorobek w wyniku gwałtownych zjawisk pogodowych”. Przypomniała także zebranym, że wynikiem takich anomalii jest realne zagrożenie głodem oraz brak możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka.

24 Sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu trwa w Katowicach od 3 grudnia. Uczestniczą w niej przedstawiciele poszczególnych krajów w tym także delegacja Stolicy Apostolskiej, która jest obserwatorem przy ONZ.

Dzwony kościelne i syreny na 100-lecie wybuchu Powstania Wielkopolskiego (zapowiedź)

śr., 12/12/2018 - 14:30
Dźwięk dzwonów kościelnych we wszystkich świątyniach Wielkopolski oraz uruchomienie syren Obrony Cywilnej 27 grudnia w setną rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego to wspólna inicjatywa archidiecezji poznańskiej i województwa wielkopolskiego. ‒ Będzie to wyraz wdzięczności i szacunku dla ludzi walczących o niepodległość – mówi KAI ks. Maciej Szczepaniak.

Główne obchody setnej rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego z udziałem prezydenta RP odbędą się w Poznaniu 27 grudnia. Mszę św. rocznicową w bazylice farnej odprawi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu.

„Kościół od zawsze jest współorganizatorem obchodów, ponieważ wielu ludzi Kościoła uczestniczyło aktywnie w Powstaniu Wielkopolskim. Już w pierwszą rocznicę jego wybuchu z inicjatywy prymasa Edmunda Dalbora o godz. 16.40 biły dzwony w całej Wielkopolsce” – mówi rzecznik archidiecezji poznańskiej.

Syreny i dzwony będzie słychać w tym roku także o godz. 16.40. „To godzina symboliczna, ponieważ nie wiemy, o której godzinie dokładnie wybuchło powstanie. Na pewno stało się to po zmroku, po godzinie 16” – mówił podczas konferencji prasowej dr Piotr Grzelczak z poznańskiego oddziału IPN.

Wojewoda wielkopolski prosił o włączenie się w tę inicjatywę także biskupów diecezji położonych na terenie województwa. „Chcielibyśmy, aby wszędzie tam, gdzie miały miejsce działania powstańców, było słychać ten radosny dźwięk wspominający to wielkie wydarzenie” – podkreśla Przemysław Terlecki, pełnomocnik wojewody wielkopolskiego do spraw obchodów 100. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego.

Prośby w tej sprawie wystosowano do biskupów diecezji gnieźnieńskiej, bydgoskiej, włocławskiej, kaliskiej, zielonogórsko-gorzowskiej i koszalińsko-kołobrzeskiej.

Pełnomocnik wojewody wielkopolskiego poinformował także, że 27 grudnia zostanie odsłonięta na budynku Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego tablica pamięci oddająca hołd Ojcom Niepodległej i Powstańcom, a 5 stycznia na placu Wolności odbędzie się Piknik lotniczy z okazji 100-lecia zdobycia przez powstańców Stacji Lotniczej Ławica.

W Poznaniu powstała także oddolna inicjatywa zbiórki pieniędzy na renowację mogił powstańców wielkopolskich i śląskich na warszawskich Powązkach.

Powstanie Wielkopolskie wybuchło 27 grudnia 1918 roku. Bezpośrednią przyczyną wybuchu była wizyta w Poznaniu Ignacego Jana Paderewskiego, którego przyjazd stał się okazją do zorganizowania manifestacji patriotycznej. Powstanie doprowadziło do wyzwolenia spod władzy niemieckiej niemal całej Wielkopolski i było jedyną tak dużą i udaną insurekcją w historii Polski.

Najmniej urodzeń w Hiszpanii od II wojny światowej

śr., 12/12/2018 - 14:23
W Hiszpanii przychodzi na świat najmniejsza od 1941 r. liczba dzieci, wynika z zaprezentowanych we wtorek danych w ujęciu półrocznym przez Krajowy Instytut Statystyczny w Madrycie (INE). Między styczniem a czerwcem 2018 r. na terytorium tego iberyjskiego kraju urodziło się 179,8 tys. osób. Oznacza to spadek w analogicznym okresie w 2017 r. o 5,8 proc.

– W ujęciu półrocznym jest to najniższa liczba urodzeń w naszym kraju od 1941 r. – poinformował INE w komunikacie, przypominając, że podobnie niski poziom zanotowano też w 1995 r.

Z opublikowanego przez INE pod koniec listopada br. badania wynika, że mieszkanki Hiszpanii chciałyby mieć więcej dzieci. Tzw. Ankieta Płodności potwierdziła, że optymalną liczbą dzieci jest dla nich dwoje. Głównym argumentem motywującym je do posiadania większej liczby potomstwa jest wydłużenie urlopu macierzyńskiego.

Wskaźniki demograficzne w Hiszpanii spadają systematycznie od połowy dekady lat 70. XX w. O ile w 1974 r. na jedną Hiszpankę w wieku płodnym przypadało prawie troje dzieci, o tyle w 2017 r. wskaźnik ten wynosił zaledwie 1,3.